Otwarcie sesji nastąpiło na poziomie nieco niższym niż piątkowe zamknięcie i okazało się być dziennym maksimum. Potem cena kontraktów konsekwentnie się osuwała, by lokalnego minimum sięgnąć w okolicy pierwszego możliwego wsparcia (1353 pkt.). Techniczny obraz rynku nie uległ zmianie. W średnim terminie trend nadal jest ewidentnie wzrostowy i nie na sygnałów jego zakończenia. Są natomiast sygnały chwilowego przegrzania rynku. Jak się okazało stabilizacja (choć trudno ją tak naprawdę nazwać stabilizacją) ceny kontraktów na wysokim poziomie, nie pozwoliła na jakiekolwiek ochłodzenie wskaźników technicznych. Kilka z nich (m.in. MACD, Ultimate) utworzyło nawet negatywne dywergencje w odniesieniu do październikowo-listopadowych szczytów, a inne dotarły do swoich stref wykupienia. Mam tu na myśli przede wszystkim RSI, który osiągnął tak wysoką wartość, która w przeszłości niemal zawsze była oznaką przesilenia.

Sądzę, że na wtorkowej sesji wsparciem winien być poziom 1340 pkt., a już na pewno otwarcie luki z 04.01. (1295 pkt.). Zresztą kolejnych wsparć technicznych jest po drodze dużo i jestem pewny, że przy każdym z nich walka popytu i podaży będzie emocjonująca (tak jak było w piątek i, do czasu, w poniedziałek, kiedy kontrakty broniły poziomu połowy świecy z 09.01.-1367 pkt.). Kontrakty na Elektrim ponownie nie sforsowały oporu (11,10 zł), jak i nie spadły poniżej wsparcia (10,20 zł).

Dominik Staroń

analityk