W przypadku Nasdaqa wolumen jednak nie był zachwycający i nie przekroczył wielkości ze środy. Dlatego nie zmieniam swojego zdania, że ten rynek znajduje się w końcowej fazie odwracania trendu. Zmieni się on po spadku poniżej 1918 pkt., co oznaczać będzie utworzenie formacji podwójnego szczytu. Dziś od rana kontrakty na Nasdaq tracą około 20 pkt., co jest wynikiem informacji z IBM i Microsoftu, które rozczarowały inwestorów. W ślad za kontraktami mamy zniżkę w Eurolandzie, ale jej skala nie jest na razie duża.
Od strony technicznej nasz rynek wygląda znakomicie. Przełamanie poprzednich szczytów przez WIG i WIG20 jest sygnałem, że byki chcą prowadzić rynek dalej w górę i do momentu powrotu poniżej tych szczytów nie ma powodów, by nie wierzyć, że to im się uda. Nie zmienia to mojej opinii, wyrażanej przez ostatnie dni, że siła naszego rynku wynika w większym stopniu z powstrzymywania podaży, niż zdecydowanego kupna i chodzi w tym wszystkim nie o akumulację akcji, a wyciągnięcie cen w górę. Oczywiście dla posiadaczy akcji nie ma to żadnego znaczenia, ale ci, co mają gotówkę w portfelach powinni się mocno zastanowić, czy jest to dobry moment na angażowanie się w akcje, a przynajmniej mocno ustawić linię obrony, bo nawis podażowy może w mało oczekiwanym momencie spowodować silną przecenę. Nie wykluczam, że mój odbiór rynku jest błędny, ale ostrożności nigdy nie za wiele.
Dziś przed nami dane o produkcji przemysłowej w naszym kraju o 16.00, a w USA o 14.30 bilans handlowy za listopad i ważniejszy styczniowy indeks nastrojów Uniwersytetu Michigan, który zostanie podany o 15.45.