Głównym scenarzystą okazał się po raz kolejny wielki brat zza oceanu. Coraz bardziej widoczny początek głębszej korekty na tamtejszych parkietach i zmniejszające się z dnia na dzień zaufanie inwestorów do księgowości spółek stwarzają nie najlepsze nastroje inwestycyjne na całym świecie.
Niestety, niewidoczna w ostatnim czasie korelacja naszego rynku z nastrojami światowymi powróciła w raczej niekorzystnym momencie i kiepskie nastroje na świecie potęgują widoczną od kilku dni niemoc naszego parkietu. Co prawda, do niedawna rynek w momentach przełomowych otrzymywał pomoc w postaci wzmożonych zakupów OFE, ale w ostatnich dniach dysponują one niewielkimi środkami w wyniku "szczodrości" ZUS, a ich portfele też są już raczej pełne. W związku z tym w najbliższym czasie nie należy oczekiwać drastycznej zmiany obecnych nastrojów i obawiam się, iż możemy spaść niżej niż do poziomu 1352 punktów. Przyjmując analogię do poprzedniej fali wzrostowej zakończonej w listopadzie i następującej po niej korekty, która zniosła dokładnie 50% wcześniejszych wzrostów, obecna fala spadkowa powinna dojść w pobliże 1320 punktów. Tam rozstrzygną się losy koniunktury średnioterminowej, tym bardziej iż w pobliżu tego poziomu znajduje się także linia krótkoterminowego trendu wzrostowego.
Marcin Rams
BDM SA