Jest jasne, że obecne spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego w USA (i nie tylko) będzie prowadzić do systematycznego obnażania słabości wielu firm przyzwyczajonych przez ostatnie lata do funkcjonowania w warunkach boomu inwestycyjnego. Ostatnie znaczące osłabienie koniunktury na globalnym rynku akcji świadczy o tym, że pomimo kolejnych danych potwierdzających w większości założenie o nachodzącym ożywieniu gospodarczym (takich jak czwartkowa informacja o 5 proc. wzroście zamówień w niemieckim przemyśle w grudniu) inwestorzy zaczęli w końcu uwzględniać w swych tegorocznych kalkulacjach również czynniki ryzyka.

Nasz rynek już po raz drugi w ciągu miesiąca testuje wsparcie wyznaczone przez listopadowy szczyt koniunktury (WIG 20 1339 15.11.2001). Wyraźnie widać (dodatnia baza na kontraktach), że "byki" liczą na utrzymanie tej linii obrony, czego konsekwencją byłby zapewne późniejszy wzrost rynku do nowych maksimów. Sądzę, że jakkolwiek w najbliższym tygodniu rzeczywiście można spodziewać się odreagowania (do powiedzmy 1430), to jednak założenie o trwałości testowanego obecnie wsparcia jest fałszywe, a proces korygowania wcześniejszego 4-miesięcznego wzrostu nie został jeszcze zakończony. Wyraźnie na to wskazuje techniczna struktura głównych indeksów zachodnich, która obecnie pozwala jedynie na kilkusesyjne ruchy powrotne do przełamanych w tym tygodniu średnioterminowych wsparć.

Wojciech Białek

SEB TFI SA