Jest to tym bardziej prawdopodobne, że na giełdach Eurolandu sesja przebiega prawie identycznie, więc jeśli nie nastąpi tam wyraźna zmiana nastawienia inwestorów, powielając ich zachowanie będziemy tkwić na obecnym poziomie. Oferty kupna na poszczególnych spółkach są bardzo ostrożne, podaż jest bardziej widoczna, więc potrzeba większego kapitału, by rynek poszedł w górę. Z drugiej strony taki stan nie pozwala na uplasowanie na rynku większej podaży, więc obie strony rynku nadal mogą wyczekiwać na to, kto pierwszy zrobi ruch.
Tak więc w tej chwili rysują się dwa poziomy, których przekroczenie może ożywić rynek. Dla WIG20 są to 1336 i 1345 pkt. Przekroczenie pierwszego z nich powinno pociągnąć indeks w dół i przybliży do ostatecznego rozstrzygnięcia w kwestii tego, czy wsparcie przy 1339 pkt. zostanie utrzymane. Przebicie drugiego stworzy szansę na ponowny test spadkowej linii, zaczepionej o szczyty z drugiej połowy stycznia, przebiegającej na wysokości 1360 pkt. Z uwagi na kierunek miesięcznego trendu większe szanse na realizację należy dać pierwszemu z tych wariantów, o ile w ogóle opuścimy konsolidację.