Na środowej sesji WIG20 stracił symboliczne 0,5 pkt. Krótki korpus środowej świecy potwierdza, że po burzliwych wydarzeniach z początku tygodnia impet byków znacznie opadł. Oscylatory szybkie mimo bliskości strefy wykupienia wciąż znajdują się w strefie neutralnej. Z tego powodu o sygnałach pozbywania się akcji wciąż nie może być mowy. Jednocześnie na przeszkodzie kontynuacji zwyżki stoi lokalne maksimum z 13 lutego br., znajdujące się na wysokości 1 385 pkt. Od końca stycznia na rynku spółek największej kapitalizacji panuje trend horyzontalny. Strona popytowa dołożyła ostatnio co prawda sił, aby wydźwignąć indeks z tego kilkutygodniowego marazmu, jednak, póki co jej aktywność jest nieprzekonująca. Wciąż aktualna pozostaje rada, że z wchodzeniem na rynek warto wstrzymać się do pokonania wierzchołka z 25 stycznia br., a jeszcze lepiej do chwili przełamania oporu w okolicach 1 500 pkt. (wiosenne maksima z ubiegłego roku). Kończący się miesiąc i tak okazuje się bardziej łaskawy dla posiadaczy akcji niżby miało to wynikać z historii. Od końca stycznia do chwili obecnej WIG20 spadł o niespełna 5%.

Marcin T. Kuchciak

PARKIET