Będzie to tym trudniejsze, że na rynek napłynęły niekorzystne informacje. Po pierwsze chodzi o zaostrzenie konfliktu wokół RPP, co pogarsza klimat inwestycyjny. I rzecz już jest nie tyle w tym, czy stopy rzeczywiście są zbyt wysokie, ale w coraz większej bezradności naszych władz wobec pogarszającej się koniunktury gospodarczej. Spychanie winy na RPP to zabieg czysto medialny. A dane o styczniowym deficycie obrotów bieżących pokazują, że problemy zamiast znikać to mnożą się. Do tej pory minimalny wzrost był utrzymywany dzięki eksportowi - teraz i ten czynnik słabnie, co potwierdzałoby tezę stawianą przeze mnie, ze osłabienie złotego jest właśnie wynikiem zmniejszania się eksportu przez co na rynek trafia mniej dewiz i presja deprecjacyjna na waluty obce jest mniejsza. Do tego import nie wzrasta, co z jednej strony utrzymuje na bezpiecznym poziomie poziom deficytu, z drugiej wskazuje na brak sygnałów ożywienia gospodarki.
Nieciekawie wygląda też sprawa zabiegów księgowych w BIG-BG, co przy całym zamieszaniu wokół Enrona może podziałać na wyobraźnie także naszych inwestorów. Jak rynek będzie chciał spadać to każdy powód będzie dobry. Najlepiej pokazały to wczoraj amerykańskie giełdy.
Od strony technicznej mamy wsparcie przy 1353 pkt. i potem kluczowy poziom 1339 pkt., którego przełamanie przy zwiększonym obrocie przesądzi o dalszych zniżkach. Oporem pozostaje 1385 pkt.