Rzutem na taśmę pokonały one poziom oporu na kontraktach terminowych na WIG 20 na wysokości 1387 pkt (wykres1). O jego znaczeniu pisałem we wtorkowym wydaniu Parkietu. W zasadzie do końca tygodnia stanowił on barierę powstrzymującą zwyżkę. Dopiero w piątek udało się ją pokonać, ale zaledwie o 3 pkt. To jednak trochę za mało, choć, mając na uwadze silny wzrost nowojorskiego Dowa Jonesa (i przełamanie oporów), nie sądzę, by przynajmniej na początku poniedziałkowej sesji nie utrzymało się. Kolejny opór (wynikający ze zniesień Fibonacciego), to 1406 pkt.
Dla "szybkich" graczy duże znaczenie powinien mieć wykres 5 - minutowy (wykres2). Widać na nim kilka linii trendu, a jak pokazuje historia, sygnały kupna/sprzedaży z nimi związane są przeważnie dość bezpieczne. Piątkowe notowania prawie w całości upłynęły pod znakiem wzrostów. Można próbować ująć je w ramy kanału trendowego, z tym zastrzeżeniem, że górną linię można wyznaczyć na kilka sposobów. Według tego na którym ja się oparłem, kontrakty w zasadzie zamknęły się dokładnie na oporze, a nie sądzę, by na otwarciu sesji nie został on przełamany. Wówczas wzrost o szerokość formacji (do 1404 pkt.) stanie się bardzo realny. Przypominam, że na wykresie dziennym opór znajduje się tylko 2 pkt. wyżej.
Warto jeszcze spojrzeć na wykres dwóch oscylatorów w układzie dziennym (wykres3). Szczególnie ciekawie zachowuje się MACD, który, po pierwsze, wyhamował spadki w okolicy poziomu równowagi (dla bycia w pełni obiektywnym napomknę, że nastąpiło to w strefie wartości ujemnych) i linii trendu wzrostowego, a po drugie, wygenerował sygnał kupna przecinając od dołu swą średnią a następnie poziom równowagi. To bardzo dobre i zarazem silne wskazanie, a z faktem, że sygnał jest jednoznaczny i bardzo złożony, można wiązać swe średnioterminowe decyzje inwestycyjne.
Indeks WIG 20 niezbyt długo wytrwał poniżej 1352 pkt (wykres4). Przyznam, że spadek poniżej tego wsparcia wydawał mi się wstępem do silniejszej korekty (lub rozpoczęcia kolejnej jej fazy). Jak się okazało nic bardziej mylnego, a na razie obrona linii trendu rosnącego stała się faktem. Na wykresie można dopatrzyć się miesięcznej formacji odwróconej głowy z ramionami (wykres5). Jak widać, piątkowe zamknięcie wypadło prawie dokładnie na linii szyi. Można przyjąć, że na razie sekwencja obrotu jest prawidłowa, choć ten, w czwartek i piątek (czyli przy wzroście), był żenująco niski. Jeśli wolumen nie wzrośnie skokowo przy przełamaniu linii szyi, to nie będzie można uznać formacji za wiarygodną. Potwierdzeniem formacji będzie zamknięcie luki z 4 lutego.
Wydaje się, że całe zamieszanie wokół Stomilu Olsztyn spółce wyraźnie służy (wykres6). Od połowy 2000 roku na wykresie powstaje formacja, kształtem swym przypominająca spodek. Sądzę jednak, że nie należy jej interpretować zgodnie z teorią. Jest ku temu kilka powodów: formacja jest zbyt rozległa, nie kończy silnej fali wyprzedaży (można by rzec, że stanowi korektę długoterminowego trendu wzrostowego) i nawet przy najlepszej woli Michelina nie sądzę, by zaoferował inwestorom finansowym aż 46 zł za akcję spółki (taka jest wysokość formacji, jednak faktyczny wzrost według teorii może być znacznie większy).