Sytuacja techniczna na wykresie kontynuacyjnym kontraktów daleka jest od jednoznaczności, ale wydarzenia z bieżącego tygodnia wskazują na zdecydowanie większą aktywność zwolenników spadków. Choć w środę dali oni nieco za wygraną, to jednak skala i dynamika odbicia nie były na tyle duże, by móc powiedzieć, że stracili oni kontrolę nad rynkiem. Niedźwiedzie nie tylko nie dopuściły do zamknięcia dnia powyżej pierwszego oporu w postaci połowy czarnego korpusu z ostatniego wtorku, ale mniej więcej na poziomie tej bariery zatrzymały zwyżki w czasie trwania sesji.
Poziom zamknięcia notowań pozwala potraktować je jako ruch powrotny do przełamanego wsparcia, wyznaczanego przez dołek z 26 lutego.
Wyraźnie widać, że przed znacznym pogłębieniem zniżek bronią kontrakty już tylko dwa, położone blisko siebie, wsparcia. Są to połowa białej świecy z 25 lutego przy 1353 pkt., nieznacznie naruszona we wtorek, oraz lutowy dołek przy 1326 pkt. Drugi z tych poziomów ma bardzo duże znaczenie, gdyż jest wzmocniony średnią ze 100 sesji. Przełamanie tych wsparć będzie tożsame z wejściem w fazę korekty czteromiesięcznych zwyżek i przesądzi o zmianie trendu na malejący. To może się przełożyć na zniesienie całego impulsu z grudnia i stycznia i spadek kontraktów poniżej 1200 pkt.
Ten opis przekłada się na przyjęcie odpowiedniej strategii zachowania na rynku, która nakazuje pozostawać przy krótkich pozycjach, przyjmując poziom obrony na wysokości 1405 pkt., związany z maksimami z ubiegłego tygodnia. Jednocześnie można sugerować zdecydowane zamknięcie długich pozycji po spadku poniżej 1317-26 pkt., gdzie znajduje się otwarcie z 22 i zamknięcie z 21 lutego, bo zagrozi to zwiększeniem dynamiki ruchu.
Krzysztof Stępień