Jednym z nielicznych wyjątków jest węgierski BUX, który traci blisko 1%, czym niedźwiedzie umacniają swoją pozycję poniżej styczniowego szczytu, który przecież został dopiero co przełamany. To wpływa na istotne pogorszenie obrazu technicznego tego indeksu tym bardziej, że spadkowi poniżej wsparcia towarzyszą wyraźne negatywne dywergencje na RSI i MACD. Widać też, że lutowa zwyżka zatrzymała się na poziomie, na którym przebiega wewnętrzna linia trendu, zaczepiona o dołki z września ub.r. i początku stycznia b.r. Niestety, nie ma jednomyślności w zachowaniach inwestorów na giełdach naszego regionu, więc sygnały płynące z innych rynków mają ograniczone znaczenie. Jeśli jednak brać pod uwagę cały okres wzrostów, zapoczątkowany na jesieni 2001 r. to ewidentnie widać, że zarówno nasz rynek, jak i węgierski i czeski wzrosły w bardzo podobnej skali. To oznacza, ze trudno mówić o niedoszacowaniu cen naszych akcji względem innych giełd na świecie. Bo w przypadku rozwiniętych rynków takie porównanie wypada tym bardziej na naszą niekorzyść. Oczywiście takie wnioski można traktować orientacyjnie, bo składy indeksów różnią się od siebie. Ale warto też spojrzeć na to porównanie w kontekście sytuacji gospodarczej poszczególnych krajów i szans na jej szybką poprawę. Tutaj także nie wypadamy najlepiej.