Ta kwestia wyglądałaby jeszcze gorzej, gdyby nie wymiana 105 tys. akcji na Pekao ze 125 tys. całkowitego obrotu na tej spółce. W sumie obroty na rynku przekraczają 60 mln zł, ale gdyby odjąć ten pakiet wynosiłyby około 40 mln zł. Tu już nie można powiedzieć, że jest źle, jest tragicznie. Oczywiście wszystko może się przy takiej aktywności inwestorów zdarzyć, a przekonywanie, że rynek czeka na dane w USA, czy też na to, jak dalej rozwinie się sytuacja na giełdach światowych, chyba nie ma większego sensu.

Już od dłuższego czasu dzieje się tak, że nasz rynek rośnie, gdy tylko podaż powstrzymuje się z działaniami, ale gdy tylko staje się aktywniejsza są problemy z wyraźnym podniesieniem wartości indeksów. To przekonuje, że brak jest na rynku zdecydowanego kapitału. Do tego dochodzi fakt, że do inwestorów napływają na przemian dobre i złe wiadomości i są problemy z wyrobieniem sobie bardziej jednoznacznego zdania odnośnie perspektyw kształtowania się cen w najbliższej przyszłości.

Cóż, pozostaje cierpliwie czekać do zakończenia notowań, bo są raczej małe szanse na to, by przebieg drugiej jej połowy znacząco odbiegał od tego, co do tej pory obserwujemy.