Spółki telekomunikacyjne znajdują się już od dłuższego czasu w niełasce inwestorów. Elektrimowi zaszkodziła pogłoska, że po sprzedaży aktywów telekomunikacyjnych i energetycznych nasz krajowy Enron pozostanie wydmuszką. Rekomendacja "sprzedaj" ING Barings przesądziła z kolei, że inwestorzy pozbywali się akcji TP S.A. W efekcie na wykresie powstała świeca o długim czarnym korpusie.
Podczas sesji indeks blue chipów pokonał dwie średnie kroczące: krótkoterminową i średnioterminową. Jednocześnie poniedziałkowy spadek doprowadził do przełamania lokalnego minimum z 12 marca br. Do pokonania WIG20 pozostało jeszcze dno z 22 lutego (1 333 pkt.), a wówczas będzie można powiedzieć, że kilkutygodniowy trend horyzontalny jest już wspomnieniem. Wybicie się z tego trendu spowoduje, że następną linią obrony byków jest dołek z połowy grudnia (1 170 pkt.). Daje to zatem całkiem spory potencjał spadkowy (prawie 15%).
Strona podażowa wydaje się dominować na parkiecie spółek o największej kapitalizacji. Byki od połowy stycznia są w odwrocie, realizując tradycyjny coroczny scenariusz. W ramach tego scenariusza po styczniu następuje okres posuchy i inwestorzy wyprzedają akcje. Prawdopodobna kontynuacja dwumiesięcznych już spadków nie zachęca do posiadania walorów rodzimych blue-chipów. Niska skala obrotów dobrze oddaje stan hibernacji w jakim znajduje się nasz rynek.
Podstawowe wskaźniki techniczne wygenerowały sygnały sprzedaży. Jedynie CCI, wbrew większości po sesji z 14 marca dało sygnał zachęcający do akumulowania akcji. Sygnał ten okazał się jednak fałszywy. Tego zresztą można się było spodziewać, gdyż nie znalazł potwierdzenia w zachowaniu pozostałych wskaźników krótkoterminowych, nie mówiąc już o innych "wolniejszych" oscylatorach.
Marcin.T. Kuchciak