Mocny sygnał sprzedaży związany z przełamaniem, przy dużej aktywności inwestorów, wsparcia przy 1339 pkt. musi teraz zostać anulowany byśmy mogli powiedzieć, że jest nadzieja przynajmniej na ustabilizowanie się rynku. Dopóki to się nie stanie musimy liczyć się z kontynuacją spadków. Wynika to z tego, że wczorajszy sygnał sprzedaży potwierdził również zmianę średnioterminowego trendu na spadkowy. Zgodnie z teorią taki trend dominuje, gdy na wykresie pojawia się sekwencja szczytów i dołków nie zachodzących na siebie. Taka sekwencja pojawiła się właśnie wczoraj i obejmuje ona okres ostatnich dwóch miesięcy.
W tym kontekście rozważania na temat, co tak naprawdę przyczyniło się do tak wyraźnego pogorszenia nastrojów na rynku są wtórne. Jak rynek ma rosnąć albo spadać zawsze znajdą się powody. Ciekawsza jest obserwacja, jak inwestorzy reagują na pojawiające się informacje. Lepsze od oczekiwań dane o lutowej produkcji przemysłowej zostały zignorowane, za to wszelkie złe informacje rynek dyskontuje. To cecha trendu spadkowego, co dodatkowo utwierdza w przekonaniu, że teraz nie warto angażować się akcje.
Wydarzenia na zagranicznych giełdach pozostają w cieniu. Zgodna z oczekiwaniami decyzja FED nie wywołała większych reakcji. Ale tak naprawdę zobaczymy dziś, czy inwestorzy rzeczywiście nie boją się perspektywy podwyżek stóp. Rosnące oprocentowanie powoduje, że inwestycje w akcje stają się relatywnie mniej atrakcyjne. Wzrost oprocentowania to także sygnał rosnącej presji inflacyjnej, oznaczającej spadek realnych dochodów. Obawy o podwyżkę stóp nie będą pomagać rynkom akcji.