. Bank ten zredukował prognozę zysku i przychodów Intela w drugim kwartale 2002 roku, oraz najbliższych dwóch latach. W konsekwencji "poleciały" w dół nie tylko półprzewodniki (jak to zwykle się dzieje), ale również inne sektory. Rynek obawia się, że w większości przypadków ceny akcji są o wiele wyżej niż uzasadniałyby to fundamenty.
Z punktu widzenia analizy technicznej, środowa sesja rozpoczęła okres w którym zapomina się o oporach, a zaczyna się szukać wsparć, mogących powstrzymać spadki. Klasycznym przykładem jest tu indeks DJIA, który silnie odbijając się od oporu zlokalizowanego powyżej 10 600 pkt., zwiastuje nadchodzącą dekoniunkturę.
Słabo przedstawia się też sytuacja na wykresie indeksu Nasdaq Composite. Po dwudniowej korekcie odbił się on od oporu na poziomie 1880 pkt. Kontra niedźwiedzi była na tyle silna, że oprócz czarnego marubozu zamknięcia, które samo w sobie jest silnie podażowym elementem, została otwarta jeszcze luka bessy. W tej sytuacji sprzedający z łatwością powinni doprowadzić do przełamania wsparcia, tworzonego przez połowę białej świecy z 4 marca br. (1830 pkt.), otwierając sobie w ten sposób drogę do 1715 pkt. Tam już raz byki zdołały opanować sytuację, doprowadzając do dwutygodniowego odbicia. Czy ta sztuka uda im się ponownie? Szczerze wątpię.
Trzy-, może czterodniowa korekta spadków to wszystko na co będzie stać kupujących. Później należy liczyć się z pogłębieniem i przyśpieszeniem spadków. Zarówno podstawowe oscylatory, jak i wykres tygodniowy są tu bezwzględne, wskazując na okolice 1400 pkt. (dołek z października 2001 roku), jak docelowy poziom zapoczątkowanej jeszcze w styczniu zniżki. Dopiero tam byki będą posiadały wszelkie atrybuty, żeby odzyskać przewagę na rynku. To jednak już temat na jesienną analizę.
Marcin.R. Kiepas