Takiej zmienności nastrojów na światowych giełdach dawno nie mieliśmy.
Najśmieszniejsze jest to, że do takich rajdów jak wczoraj, czy przecen jak
przedwczoraj, nie potrzeba żadnych nowych informacji. Wszystko to wojna
analityków największych banków, którzy jednego dnia dochodzą do wniosku, że
spółka opublikuje fatalne wyniki, a do tego może jeszcze grozi jej śledztwo