Wzrosty te przez pierwsze cztery sesje tego tygodnia były dosyć gwałtowne i towarzyszył im wzrost obrotów. Jednak pokonanie poziomu 1375pkt okazało się zbyt trudne dla byków na sesji czwartkowej. Podczas notowań następnego dnia - w piątek - już nie można nawet było liczyć na kolejny atak na ten poziom. Tym bardziej, że czwartkowy przebieg notowań za oceanem nie był optymistyczny (zniżka zarówno indeksu DJIA o 2%, jak i NASDAQ o 2,4%).

Dlatego też po blisko pięcioprocentowym wzroście na przestrzeni pięciu sesji, oraz dotarciu do linii oporu nadeszły spadki. Indeks WIG20 zniżkował ostatecznie o ponad 1,5% (w trakcie sesji deprecjacja wynosiła ponad 2%), głównie za sprawą Elektrimu (spadek o ponad 9,5% pomimo informacji o tym, że rozmowy z obligatariuszami nie zostały zawieszone), Netii (-4,8%) czy Pekao (-3,1%).

Piątkowych spadków zdają się nie potwierdzać obroty (zniżkujące o 17% w porównaniu z obrotami w czwartek), jednak trudno w tym momencie zakończenie spadków opierać na tak wątłej przesłance. Ponadto wydaje się, że warszawska giełda, nie zwracająca uwagi przez ostatnie kilka sesji na rozwój wydarzeń na rynkach europejskich, zaczyna ponownie reagować na ruchy indeksów na największych parkietach.

Mariusz Łada DM BOŚ SA.