W sumie jednak najważniejsze jest jednak to, że rynek utrzymał się w trendzie horyzontalnym, co stwarza nadzieję na odbicie na początku tygodnia. Specjalnie piszę odbicie, bo nie wydaje się, by dotarcie do wsparcia i fakt, że nie doszło do jego przełamania było wystarczającą zachętą do kupowania akcji. Coraz więcej spółek wygląda źle, a brak jest na rynku kapitału chętnego je ratować przed dalszą przeceną. Oczywiście, jak zawsze w momentach niepewności co do przyszłości na parkiecie, jedni będą uważać, iż niektóre spółki są wyprzedane i należy im się odbicie, inni powiedzą, że do tych mocno spadających dołączą te, które do tej pory dobrze się trzymały. Znaczna ilość sygnałów sugeruje to drugie rozwiązanie.

Zachowanie rynków zagranicznych ma coraz mniejszy wpływ na to, co u nas się dzieje, ale trzeba być świadomym, iż przy obecnych nastrojach, ewentualne spadki na świecie mogą tylko przyspieszyć ruch w dół i pomóc w przebiciu wsparcia. W średnim terminie wciąż najważniejsze dla WIG20 wyznacza luka hossy w strefie 1285-99 pkt.

Odnośnie amerykańskiego rynku technologicznego warto zwrócić uwagę na to, że doszło do złamania dwutygodniowej prawidłowości występowania na przemian spadków i wzrostów. Wczoraj mieliśmy drugą zniżkę z rzędu, co sugeruje przechylenie szali na korzyść niedźwiedzi.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu