Oczywiście nie. Można wyrazić obawę, że w przypadku, gdy zagranicą koniunktura się po południu nie poprawi to odbije się to na nastrojach na naszym rynku i sprzedający przypuszczą kolejny atak na wsparcie. Wszak dzieli nas od niego bardzo niewiele.
To, co przekonuje do obrony wsparcia to właśnie niezdecydowanie sprzedających, obrazowane zarówno poziomem obrotów, jak i podejściem do poszczególnych spółek. Żeby nie wymiany dużych pakietów na Kredyt Banku to właściciela zmieniłyby akcje za 50 mln zł. Brak jest też wyraźnych zniżek, za to KGHM odbija o ponad 2%. W sumie więc wrażenie nie jest złe, ale przy takiej aktywności kupujących, jaką ostatnio obserwujemy, potrzeba niewiele, by sytuacja szybko się pogorszyła. Trudno obstawiać, kiedy dojdzie do zakrycia luki, czy to będzie już dziś, czy nie, ale coraz więcej sygnałów, wskazuje na to, że pogłębienie spadków jest bardzo prawdopodobne. O indeksach cenowych pisałem sporo, warto też spojrzeć na ponowienie sygnału sprzedaży przez dzienny MACD, który odbił się od poziomu równowagi. Jasno jednak trzeba podkreślić, iż te wszystkie sygnały ostrzegawcze wymagają potwierdzenia w zachowaniu indeksu i jego spadku poniżej 1285 pkt.