Notabene na pytanie dlaczego walory o taki kiepskiej sytuacji finansowej nadal są zaliczane do indeksu Wig20 (będącego benchmarkiem wielu inwestycji na rynku kapitałowym) - nie potrafię udzielić inwestorom sensownej odpowiedzi. I chyba mało kto potrafi. Fundusze indeksowe układające swoje portfele zgodnie ze składem tego indeksu, mają niezły orzech do zgryzienia - ale to już ich problem.

Hejnał mariacki oznajmił decyzję Rady Polityki Pieniężnej o obniżeniu podstawowych stóp procentowych. Tymczasem jeszcze przez prawie 30 minut na warszawskim parkiecie niewiele się działo - większość walorów znajdowała się w agonii. Remedium zastosowane przez RPP można porównać do zabiegu defibrylacji pacjenta (w tym przypadku rynku kapitałowego) umierającego na sali intensywnej terapii. Ekipa ratunkowa nie była jednak w stanie uzdrowić znajdującego się w finansowej zapaści Elektrimu. Na decyzji Rady najwyraźniej skorzystała Telekomunikacja, BPH, Budimex i KGHM, a indeks Wig20 przeszedł nawet do zielonej strefy, podczas gdy Techwig pozostawał wciąż wierny kolorowi czerwonemu.

W przypadku dzisiejszej operacji pacjent jeszcze przeżył, ale chyba stan jego zdrowia jest daleki od idealnego i co gorsza jutro po raz kolejny przyjdzie mu odbyć sześciogodzinny marsz po giełdowym parkiecie i to o własnych siłach - tym razem już bez niczyjej pomocy. A co z tego wyniknie? To się zobaczy - tak postawiliby ten problem Latynosi - czyli mańana.

Sytuacja techniczna indeksów oraz większości walorów (poza bankami) jest niepokojąca - istnieje duże prawdopodobieństwo kontynuacji obecnej tendencji spadkowej i utrzymania się podziału spółek na banki i resztę (tj. banki inaczej). Podsumowując dzisiejszą sesję warto podkreślić siłę, z jaką cena BRE znosi załamanie się notowań Elektrimu - fakt ten stanowi kolejną, niewyjaśnioną tajemnicę polskiej giełdy.

Krzysztof Borowski