Pod silną presją wzrostową znalazł się również jen japoński. Kurs pary USD/JPY przełamał w końcu wsparcie przy poziomie 130,0 jena zniżkując do poziomu 128,10 jena.
Warto zauważyć, że euro okazało się odporne na negatywne sygnały docierające z europejskiej gospodarki: m.in. spadek indeksu IFO i groźbę strajków w Niemczech. Na wartości euro nie zaważył również w istotny sposób sukces skrajnej prawicy w wyborach prezydenckich we Francji.
Główny barometr gospodarczy Niemiec - wskaźnik Ifo spadł w kwietniu, wbrew oczekiwaniom, do 90,5 pkt. Część ekonomistów niepokoi się o tempo ożywienia, inni przewidują, że w obliczu tych danych ECB w najbliższym czasie nie zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych. Instytut badający ten wskaźnik twierdzi, że to tylko przejściowy spadek, który nie wpłynie ostatecznie na ożywienie gospodarki niemieckiej. Ekonomiści obawiają się jednak, że zaburzone zostanie tempo wychodzenia z recesji. Kwietniowy wynik jest o 1 pkt gorszy od marcowego, kiedy to wyniósł 91,5 pkt. Był to pierwszy spadek po pięciu zwyżkach z rzędu.
Dane o dynamice PKB Stanów Zjednoczonych przekroczyły natomiast oczekiwania analityków. W pierwszym kwartale PKB wzrosło 0 5,8 proc. Dynamika wzrostu w Q1 była najwyższa od czwartego kwartału 1999 r. Tak dobry wynik miał swoje źródło przede wszystkim we wzroście wydatków konsumenckich (+3,5proc.), zwiększeniu zakupów rządowych (+7,9 proc.) i przyroście zapasów magazynowych (+3,1 proc.). Niepokojący jest natomiast znaczny spadek eksportu, zmniejszenie inwestycji aż 5,7 proc. i raczej niewielki wzrost realnej sprzedaży (tylko o 2,6 proc.).
Tak dobre dane nie zaważyły w sposób trwały na rynkowej wartości dolara. Kurs EUR/USD spadł zaledwie o 10 pipsów. Inwestorzy mimo wszystko sadzą, że w drugim półroczu wzrost gospodarczy spadnie w znaczący sposób, a narastający deficyt handlowy i spadek inwestycji zagranicznych doprowadzić mogą do dużej deprecjacji dolara.