Faktem jest, iż wykres wskaźnika przedostał się (kolejny raz w ostatnich kilku tygodniach) ponad górną linię (łączącą wierzchołki świec z 28 stycznia i, w zależności od podejścia, 4 lub 7 marca) formacji klina zniżkującego, ale należy mieć na uwadze, że z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia na początku kwietnia i wówczas wybicie okazało się fałszywe. Niestety, mało pomocny jest wolumen obrotu, gdyż zarówno teraz jak i w kwietniu wzrósł wyraźnie przy przełamywaniu linii trendu (jednocześnie wzrastał przez klika wcześniejszych sesji z rzędu). Obecna jego wartość jest jednak niska. Pewnym pomocnym filtrem może być inna linia trendu, która łączy wspomniany już szczyt z 28 stycznia z wierzchołkiem z 11 kwietnia. Nie jest ona jednak zbyt wiarygodna, ale może okazać się przydatna przy próbie precyzyjnego określenia momentu wybicia z trendu bocznego.
Istotne, iż wzmocnieniu uległa dolna linia formacji klina, która została pozytywnie przetestowana 25 kwietnia. Obecnie jej poziom pokrywa się z poziomem otwarcia luki hossy z 4 stycznia tego roku i wspólnie stanowią bardzo silne i ważne wsparcie.
Jeśli chodzi o wskaźniki, to MACD generuje identyczny jak na początku kwietnia sygnał kupna. Przypomnę, iż wówczas nie udało mu się nawet na dobre zbliżyć do poziomu równowagi, a sam indeks wrócił do wnętrza klina i przetestował jego dolne ograniczenie. Ten sam oscylator obliczany w ujęciu tygodniowym spada poniżej swojej średniej, ale wciąż utrzymuje się powyżej poziomu równowagi. Inne wskaźniki (jak RSI i Ultimate) wyglądają niemal identycznie - bronią pewnych pseudowsparć, jednocześnie nieskutecznie atakują od dołu właściwe dla nich poziomy równowagi.
Dominik Staroń
Analityk niezrzeszony