Jeśli za wsparcie uznamy dolne ograniczenie formacji klina, w którym WIG20 ma się znajdować od końca stycznia, to bariera ta zaczyna się odchylać w dół od wartości 1300 pkt. i niedługo znajdzie się na tym samym poziomie, co luka hossy ze stycznia (1285 pkt.). Górna linia klina przebiega na wysokości 1340 pkt. i znajduje się tuż nad ostatnim lokalnym szczytem WIG20.
Po ostatnich spadkach wykres indeksu bliżej ma do wybicia dołem. Ponieważ w miarę wydłużania się konsolidacji rośnie potencjalny zasięg ruchu po wybiciu, w przypadku realizacji scenariusza niekorzystnego dla posiadaczy akcji oczekuję, że WIG20 znajdzie się na poziomie dna z jesieni zeszłego roku. Wprawdzie po drodze do tej wartości jest jeszcze wsparcie związane z dołkiem z połowy grudnia (1170 pkt.), ale ta bariera nie prezentuje się zbyt solidnie. W razie wybicia indeksu górą, czyli wzrostu na zamknięcie sesji ponad szczyt z początku kwietnia (1361 pkt.), zwyżka powinna sięgnąć przynajmniej szczytu z 24 stycznia, znajdującego się na poziomie 1464 pkt. Przy czym w związku z coraz dłuższym trendem bocznym taki zasięg wzrostu może być zbyt skromny. Być może zasadne będzie potraktowanie w takim przypadku konsolidacji jako korekty całego trendu wzrostowego, zapoczątkowanego we wrześniu. Wprawdzie nie jestem zwolennikiem takiej interpretacji wykresu, ponieważ w ten sposób oznaczona korekta nie zabiera nawet 38,2-proc. zwyżki, ale jej płytkość może być rekompensowana przez wydłużenie w czasie. Zasadne będzie zatem oczekiwanie fali wzrostowej o podobnej długości jak na przełomie 2001 i 2002 roku (48%) skąd wynika, że WIG20 rósłby aż do 1900 pkt.
Tomasz Jóźwik
PARKIET