Jeśli się uda, to w połączeniu z dobrymi wynikami Cisco będzie w końcu
upragnione odbicie.
Tak więc czy nasz rynek znów ma grać pod nadzieje i marzenia ? Zapewne tak
będzie, bo schemat ten powtarza się od dawna. Osobiście bardzo mi się to nie
podoba, ale trudno nie brać takiego wariantu pod uwagę skoro inwestorzy
przyjęli właśnie taki to myślenia. To czy uda się utrzymać rynek przed
przeceną zależy od pierwszych minut sesji (na kasowym). Jesteśmy tak blisko
wsparć, że zamknięcie luk hossy wywołać może dość dużą podaż. Kontrakty.gif
Indeks.gif Nasz rynek też jest bowiem przewartościowany. Oprócz wczorajszej
przeceny w USA, wszyscy będą jeszcze analizować wyniki spółek. Są bardzo
słabe i to trzeba szczerze powiedzieć, ale znanym sposobem (dziwnym, ale co
zrobić) odnosić to trzeba do oczekiwań analityków, a nie rynkowych realiów
(specjalność amerykanów, za co właśnie pokutują).
Tak naprawdę to mało kogo w terminie krótszym niż lata interesują wyniki
spółek (przynajmniej takie wrażenie sprawia polska giełda), ale z
kronikarskiego obowiązku warto wspomnieć o paru wynikach.Na pierwszy ogień
najważniejsza spółka, czyli PEO. Najważniejsza ze względu na
najwyższy udział w indeksie.W pierwszym kwartale 2002 roku zysk netto Pekao
SA wzrósł do 304,8 miliona złotych z 230,4 miliona pln rok wcześniej.
Prognozy większości anasumach 10 mln to
kosmetyka. PEO - neutralnie (szczególnie nie powinno być wzrostu po
wczorajszym wyciąganiu za uszy na końcowy fixing).
Druga ważna spółka to KGHM. Tutaj prezes z uśmiechem na ustach wypowiedział
szczęśliwy numerek 60 mln pln zysku, podczas gdy większość analityków w
losowaniu obstawiała cyfrę od 0 do 5 mln. Tak więc miła niespodzianka i to
mimo niskich cen miedzi i mocnego złotego. Warto oczywiście zapytać dlaczego
tylko 1/3 produkcji zabezpieczana jest od ryzyka zmian sytuacji rynkowej.
Jak przyznał sam prezes Speczik "wartości złotego o jeden grosz skutkuje
spadkiem zysków KGHM-u o 10 milionów złotych" !!!. Oczywiście tego elementu
całkowicie nie da się wyeliminować, ale tak na mój gust to KGHM zabezpiecza
się delikatnie mówiąc niewystarczająco, a na Zachodzie tłumaczenie znacznych
różnic w wynikach firmy (raz na plus raz na minus) byłoby uznane za śmieszne
i nazwane po imieniu - spekulacja. Jaki byłby zysk i jaka przyjemna
niespodzianka gdyby KGHM ubezpieczyła produkcję w znacznie większej skali
niż tylko 1/3 ? Trochę się rozgadałem, a trzeba jeszcze wspomnieć o Dialogu,
który w rozliczeniu całej grupy doprowadzi do powstania straty, choć
oczywiście już nie tak spektakularnej jak zeszłoroczne 190 mln. KGHM
zapowiada dalsze brnięcie w tej projekt. Rynkowi może się to nie spodobać,
tak samo jak słowa prezesa o gorszym kolejnym kwartale (z doświadczeń USA
wszyscy są na to wyczuleni). Trzeba jednak pamiętać cytat dokładnie - "Drugi
kwartał zamkniemy zyskiem, ale mniejszym niż w pierwszych trzech miesiącach
tego roku". Po polsku, będzie gorzej, ale dalej na plusie. Rynek oczekiwał,
że w tym kwartale będzie jedynie ledwo na plusie, tak więc wcale nie
odbieram tego
jako czarnowidztwo. W połączeniu z zyskiem 60 mln dzisiaj powinien być lekki
wzrost. Zakładam, że rynkowa atmosfera po sesji w Stanach byłaby neutralna,
a inwestorzy nie wystraszą się raportu rządowego opisującego stan spółek
Skarbu Państwa. Było już powszechnie wiadomo, że w najczarniejszych kolorach
pokazana jest właśnie KGHM. (ale wyniku to już nie zmieni).
To dwie najistotniejsze spółki dnia wczorajszego. Warto jeszcze wspomnieć,
że zysk ING Banku Śląskiego w I kw. wyniósł 63 mln pln, kilka milionów ponad
prognozy analityków. Straty Elektrimu na poziomie 20 mln pln nawet nie warto
komentować, bo obecnie wyniki nie mają żadnego (prawie) znaczenia dla tej
spółki. Tutaj liczą się teraz tylko spekulanci.
To wzrośnie czy spadnie ? Na otwarcie powinien być spadek, a później
obserwować należy reakcję inwestorów na podane wyniki kilku największych
spółek. Ich los leży oczywiście w rękach funduszy i ich strategia szczerze
mówiąc jest zagadką. Logicznym byłoby zamknięcie luk hossy i przecena kilka
(naście) procent. Sprowadziłoby to spółki do jakiejś normalnej wyceny i
skończyłoby się sztuczne podtrzymywanie rynku (patrz wczorajszy fixing).
Tylko skoro taka logika nie sprawdza się od wielu tygodni to wcale nie ma
gwarancji, że sprawdzi się dzisiaj. Sprawdzoną metodą jest natomiast kupno
na wsparciu i jak na razie ja preferuję ten sposób inwestycji - czysto
techniczny. Odbijaliśmy się już kilkakrotnie (bez powodu) i dawało to
zarobić trochę punktów. Ewentualna porażka, czyli przebicie luk hossy, dla
stosujących tą strategię i tak nie zabierze nawet połowy zysku. Moim zdaniem
rynek obroni się po raz kolejny (licząc, że w USA "w końcu odbije") i na
zamknięcie nie zejdziemy poniżej luk hossy (wiem wiem, naiwne ;-). Jeśli
jednak się mylę, to nie ma co się zastanawiać, tylko natychmiast zamknąć
stratne długie. Przy tej ilości otwartych pozycji (po ewentualnym pokonaniu
wsparcia powinna zacząć maleć) liczenie na odwrócenie tendencji bywa
n