. Indeks ma teraz 1291 pkt., czyli 1% mniej, niż na wczorajszym zamknięciu, co potwierdza, że wyciąganie kursów na koniec sesji (tak jak to stało się wczoraj) rzadko wychodzi rynkowi na dobre. Sesja jest interesująca także z tego względu, iż wyraźnie wzrosła aktywność inwestorów, co daje szansę na wygenerowanie wiarygodnego sygnału z sesji. Ponowna obrona wsparcia mogłaby dać impuls do silniejszego odbicia i ruchu do górnego ograniczenia trendu bocznego, zaś jego przebicie nie będzie w takiej sytuacji budzić wątpliwości. Jest jeszcze jeden element, który powinien wystąpić przy zakrywaniu luki hossy, czyli szerokość spadkowego rynku. Zdecydowana większość walorów z WIG20 traci na wartości, co obrazuje wzrost aktywności sprzedających. A to głównie od zachowania tej strony rynku zależy możliwość wybicia dołem z trwającego horyzontu, bo przy tak fatalnych nastrojach na świecie na kupujących bym nie liczył.
Nie ma wątpliwości, że to niedźwiedzie są obecnie w znacznie bardziej uprzywilejowanej sytuacji. Od wsparcia dzieli je już nie krok, ale tylko kroczek i ze względu na wymienione powyżej czynniki można przypuszczać, że odważą się go dziś wykonać. Widmo powrotu bessy na światowe rynki akcji, obrazowane zbliżeniem się Nasdaq100 na 30 pkt. do wrześniowego minimum, powinno zadziałać i przekonać do bardziej zdecydowanej wyprzedaży papierów.
Jednocześnie warto zwrócić uwagę na rysującą się możliwość wystąpienia samospełniającej się przepowiedni, która wynika z ogromnej i zgodnej wiary rynku w znaczenie wsparcia w postaci luki hossy dla możliwości obrony przed głębszymi zniżkami. Jej ewentualne zasłonięcie może doprowadzić do wystąpienia dynamicznego ruchu w dół.
Nastroje na giełdach Eurolandu od rana są fatalne i ten czynnik na pewno nie będzie pomagał w obronie wsparcia.
Krzysztof Stępień