Pozytywne formacje świecowe widać też na wykresie dziennym. Chodzi przede wszystkim o dwa młoty, których dolne knoty tkwią w luce hossy z 4 stycznia. Środowy spadek doprowadził nawet do przekroczenia tej luki, jednak rynek nie wystraszył się tego potencjalnie niebezpiecznego sygnału i powrócił w okolice poziomu otwarcia. Takie zachowanie jest pozytywnym objawem. Dwa długie czarne korpusy widoczne w pobliżu młotków byłyby niebezpiecznym sygnałem po wzroście, ale w obecnym kontekście nie mają większego znaczenia.

Pozytywne sygnały wynikają nie tylko z analizy świec. Od kilku miesięcy konsolidacja przebiega w formacji klina zniżkującego. Jej dolne ramię zaczyna się w dołku z 19 marca i biegnie przez aż pięć innych dołków (łącznie z tym z ostatniej środy). Stanowi ono ważne dopełnienie wsparcia wyznaczanego przez lukę. Górne ramię klina biegnie przez szczyty z początku marca i połowy kwietnia. Formacje tego typu najczęściej zapowiadają wzrost, tak więc samo pojawienie się klina jest już pozytywnym sygnałem.

Potwierdzeniem byłoby jednak dopiero przełamanie górnego ramienia. W takim przypadku prawdopodobnie doszłoby do testowania styczniowego szczytu. Jak wspomniałem wyżej, dolne ramię klina biegnie przez wiele dołków, co znacznie zwiększa jego znaczenie. Wynika z tego, że jego przełamanie jest mniej prawdopodobne, niż wybicie z klina górą. Jeśli jednak indeks wyłamie się dołem z pozytywnej formacji, przełamie wielokrotnie potwierdzone wsparcie i lukę hossy, to otrzymamy bardzo silny komplet negatywnych sygnałów, który w skrajnym przypadku mógłby pociągnąć za sobą testowanie dołka z września zeszłego roku. Niezależnie do tego, w którą stronę rynek w końcu ruszy, panujący ostatnio marazm i zniechęcenie sugerują, że ruch ten będzie duży i dynamiczny.

Marcin Lachowski

BM BGŻ