Poniedziałkowe zamknięcie wypadło 6 pkt. powyżej dolnego ograniczenia tej luki, co oznacza, że w krótkim terminie potencjał byków wciąż nie został wyczerpany. Przed przejęciem inicjatywy przez stronę podażową posiadacze akcji krajowych blue-chipów są zabezpieczani przez strefę wsparcia na poziomie 1320-1340 pkt. (połowa korpusu białej świecy z 16 maja 2002 i wszystkie średnie kroczące).
Triumf strony popytowej byłby tym pełniejszy, im łatwiej poradziłaby sobie ona ze średnioterminowym oporem w okolicach 1 400 pkt. (wierzchołki lokalne z początku marca tego roku). Niestety póki co indeks nie pokonał wspomnianego oporu. Piątkowy test wypadł negatywnie i najwyżej co można zakładać to trend horyzontalny. Najważniejsze dla posiadaczy akcji jest to, że WIG20 przełamał średnioterminową linię trendu spadkowego, którą wyznaczają maksima z 25 stycznia i 8 marca br. Obroty utrzymują się na dość wysokim poziomie, świadczącym, że nie brak inwestorów zainteresowanych wymianą akcji. To sygnał, że czwartkowa zwyżka nie była tylko jednorazowym wybrykiem byków.
Dawno nieobserwowana aktywność popytu spowodowała, że na szeregu indykatorów pojawiły się sygnały, zachęcające do podążania za trendem. Do kupna zachęcały zwłaszcza oscylatory szybkie i MACD. Co ciekawe rynek był na tyle uśpiony, że niektóre z oscylatorów szybkich nie dotarły nawet do strefy wykupienia.
Na drodze WIG20 co kilkadziesiąt punktów znajdują się opory (1 410 i 1 460 pkt.). Stanowi to pewne wyzwanie dla inwestorów, gdyż poważnie ogranicza możliwości kształtowania się trendu. Dla co bardziej ostrożnych pozostaje przyglądanie się rozwojowi sytuacji i akumulowanie akcji w momencie przełamywania opisanych poziomów.
Marcin T. Kuchciak