To nie pozwala sformułować jednoznacznej tezy na temat tego, czym był zryw popytu z ubiegłego czwartku: początkiem trwalszej tendencji zwyżkowej, która doprowadzi do przełamania tegorocznego maksimum, mocnym odreagowaniem po trzech miesiącach męczących spadków czy też ruchem w ramach szerszego trendu bocznego. Ze względu na to, że zwyżki objęły przede wszystkim walory najbardziej przecenione w ostatnim czasie, a także na zatrzymanie zwyżek indeksu na poziomie 61,8-proc. zniesienia spadków, rozpoczętych pod koniec stycznia, na którym to poziomie podaż wykazała się dużym zdecydowaniem, najbliższy jest mi drugi z tych wariantów.

Na razie pozostaje on w dużym stopniu w strefie domniemania i intuicji. Dla jego realizacji kluczowe są dwa poziomy: 1361 i 1336 pkt. Pierwszy jest związany ze szczytem z pierwszej połowy kwietnia i powstrzymał zniżkę we wtorek. Drugi jest wyznaczany przez połowę wysokiego korpusu z minionego czwartku. Można przypuszczać, iż w związku z obserwowanymi od czterech sesji wahaniami inwestorów co począć dalej, obie te bariery w przypadku realizacji spadkowego scenariusza zostaną przełamane jednocześnie. Wrócimy wtedy do punktu wyjścia, w którym znów realne stanie się zagrożenie zasłonięciem luki hossy z początku roku z dolnym ograniczeniem na poziomie 1285 pkt.

Dopóki jednak nie zostaną przełamane wskazane wsparcia, liczę się z możliwością powrotu byków do gry i ponownym atakiem na 1408-17 pkt., gdzie wypadły maksima z początku marca. Wydaje się, iż jest to w tym momencie kluczowa bariera podażowa. W przypadku jej pokonania spadkowy scenariusz przestanie być aktualny. W zamian niego będzie się można spodziewać zwyżki do poziomu 1500 pkt.

Krzysztof Stępień

PARKIET