Wygląda na to, że wyczekujemy na dalszy rozwój wypadków na zagranicznych giełdach i to chyba z tej strony przyjdzie impuls dla naszego parkietu. A tam, szczególnie na DAX-ie, sytuacja podbramkowa dla byków, które bronią wsparć. Niemiecki indeks znajduje się na poziomie majowego minimum i jeszcze kilkanaście punktów spadku może wprowadzić dużą nerwowość w poczynania inwestorów. Kolejny dzień trwają spadki w Budapeszcie i Moskwie, gdzie w ostatnich dniach doszło do wyraźnego ochłodzenia nastrojów. Można śmiało powiedzieć, że atmosfera na świecie jest niesprzyjająca i jest to takie balansowanie na krawędzi. Skoro ostatnie odbicia nie wypadły zbyt imponująco to aż prosi się o mocniejszy test wsparć.

Sesje w USA pokazały, że nastawienie inwestorów jest bardzo ostrożne. Wszelkie pojawiające się informacje są przeważnie dyskontowane negatywnie. Nawet jeśli są niezłe to rodzą się obawy, że następne będą dużo gorsze. To reakcje typowe dla trendów spadkowych. Ale trzeba przyznać, iż pomimo takiego nastawienia Nasdaq obronił znów lukę hossy, co jest oznaką niezdecydowania podaży. Ale też i zdaje sobie ona sprawę, że po spadku o kolejne kilkadziesiąt punktów może już nie być odwrotu od kontynuacji tego ruchu. Nie ma też wątpliwości, ze po przekroczeniu ostatniego minimum dojdzie do testu ubiegłorocznego dołka. Jest więc o co grać.

U nas nadal czekamy na przekroczenie któregoś z poziomów: 1368 lub 1386 pkt. Dużo bliżej indeksowi do tego pierwszego. Spadek poniżej niego mógłby ożywić parkiet.