Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 04.06.2002 08:36

Sytuacja w Stanach zaczyna być coraz mniej ciekawa dla posiadaczy

tamtejszych akcji. Wczoraj padło kilka ważnych wsparć, a to nie wróży

niczego dobrego. Zacznijmy jednak od początku. Wymowa wczorajszych danych

makro była zróżnicowana. Wprawdzie wzrósł wskaźnik ISM, co by wskazywało, że

mamy do czynienia z poprawą sytuacji gospodarczej w USA, ale nie on odegrał

Reklama
Reklama

tu głównej roli. Spadła sprzedaż samochodów i to spadła w rozmiarze nie

przewidywanym przez rynek. Dodajmy do tego sprawę CEO Tyco, Dennisa

Kozlowskiego, który złożył rezygnację z zajmowanego stanowiska, i wobec

którego toczy się postępowanie podatkowe oraz samobójstwo wiceprezesa El

Paso. Kilka złych informacji i nastroje wśród tego optymistycznego

społeczeństwa nagle mocno się popsuły. Dane makro można jeszcze przełknąć

Reklama
Reklama

ale kolejne "atrakcje", jaki są przygotowywane przez kolejne zarządy

kolejnych spółek powoli sprawiają, że inwestorzy stracą cierpliwość. Nie

jest to żadna panika ale zdrowe przeświadczenie, że skoro coraz większa

liczba spółek prowadzona jest w sposób odbiegający od ustalonych ram, to

chyba lepiej wyjść z inwestycji i przeczekać do oczyszczenia atmosfery. Więc

nie jest to panika. Jeszcze. O taką wprawdzie wbrew pozorom nie jest tak

Reklama
Reklama

łatwo, ale przesłanki ku temu by się ona zdarzyła są całkiem sprzyjające.

Nie mówię tu o skali kilku dni. Chodzi mi o ogólną atmosferę i

przeświadczenie, że ryba psuje się od głowy, a ostatnio coraz częściej te

głowy spadają. Technicznie dramatu jeszcze nie ma ale sytuacja robi się

napięta. Faktycznie wczoraj padły sygnały sprzedaży w postaci przebicia

Reklama
Reklama

poziomów, które do tej pory można było uważać za mocne wsparcia. Martwi

zwłaszcza zejście poniżej poziomu 1050 pkt indeksu szerokiego rynku S&P

SP500.gif Kolejne wsparcie jest bardzo nisko i jest to dołek, jaki został

wykreślony po panice związanej z atakiem 11 września ub. r. Swoje wsparcie

pokonał także Dow.gif Jones. Poziom 9800 przestał sprawiać być atrakcyjny

Reklama
Reklama

dla kupujących, teraz stanie się atrakcyjny dla sprzedających. Tylko indeks

Nasdaq.gif zdołał obronić swoje wsparcie na poziomie 1560 pkt. Otwartą

kwestią pozostaje, jak długo. Notowania po sesji nie przybliżyły odpowiedzi

na to pytanie (AHI +0,6 pkt). Podobnie obecne notowania kontraktów w USA nie

są pomocne. Jak opisana wyżej sytuacja ma się do nas? Przyznam, że trudno

Reklama
Reklama

powiedzieć. Dziś mamy drugi specyficzny dzień. Główne zagraniczne centrum

dowodzenia inwestycjami w Polsce czyli Londyn dziś nadal świętuje, więc z

tej strony podaży można nie oczekiwać. Inna sprawa to wczorajsze

podciągniecie cen akcji Kontrakty.gif Indeks.gif Dające nadzieję ale za małe

by mówić o wybiciu. Trudno się spodziewać by po takiej sesji w Stanach popyt

na naszym rynku zaatakował od samego początku. Nie wykluczam jednak, że po

raz kolejny zadziała u nas "prawo longa", co zaowocuje umiarkowaną reakcją

na spadki w USA. Nasz rynek będzie się starał żyć własnym życiem. Trzeba

jednak pamiętać, że problemem kupujących na dzisiejszej sesji będzie

ewentualna podaż na jutrzejszej, której źródłem mogą być inwestorzy

zagraniczni, którzy będą mile zaskoczeni możliwością sprzedaży po wyższych

cenach. Trzeba przyznać, że sytuacja na rynkach zachodnich zdecydowanie nie

będzie sprzyjać wybiciu w górę, ale jeśli to nastąpi to trzeba odpowiednio

zareagować. Nasz rynek jednak już nie jednokrotnie pokazywał, że sytuacja na

świecie nie jest najważniejszą. Nie ma dziś żadnych danych makro w Stanach.

I bardzo dobrze, bo kto by śledził dane o 14:30 gdy w tym czasie gra polska

reprezentacja. Trzymamy kciuki. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama