Spadki z początku tygodnia całkowicie zmieniły układ techniczny indeksów. Wszystkie indeksy przebiły wsparcia utworzone na przełomie kwietnia i maja br. Otwiera to drogę do dalszych zniżek, które mogą sprowadzić je w okolice minimów, zanotowanych po załamaniu rynku we wrześniu zeszłego roku.
Stosunkowo najgorzej prezentuje się indeks szerokiego rynku S&P500. Poniedziałkowy spadek poniżej 1050 pkt., praktycznie otworzył drogę do dalszej przeceny. Kolejnym wsparciem, i to bardziej psychologicznym niż technicznym, jest poziom 1000 pkt. Jeżeli jeszcze w tym tygodniu, indeks nie powróci powyżej 1050 pkt., co pozwoliłoby uznać poniedziałkowy spadek za pułapkę bessy, to w ciągu najbliższego miesiąca należy oczekiwać zniżki do 965 pkt. (dołek z 21 września 2001 r.).
Z podobną sytuacją mamy do czynienia na wykresie indeksu Dow Jones. Od minimum z 21 września ub.r. dzieli go ponad 15 proc. przestrzeń. Istnieje jednak nadzieja, że dopóki indeks ten będzie utrzymywał się powyżej 9 600 pkt. (wsparcie tworzone przez dołek z przełomu stycznia i lutego br.), spadki pozostaną jedynie w sferze marzeń niedźwiedzi. Jest to o tyle możliwe, że już teraz szybkie oscylatory wskazują na spore wyprzedanie rynku. Żeby jednak zagrożenie poważnego załamania zostało całkowicie oddalone, strona popytowa nie tylko będzie musiała obronić wspomniane wsparcie, ale również musi szybko doprowadzić do powrotu powyżej psychologicznej bariery 10 000 pkt.
Bardzo ciekawie wygląda wykres Nasdaq Composite. Wprawdzie indeks ten również przełamał barierę popytową z początku maja (1573 pkt.), ale duże wyprzedanie rynku i wzrostowe dywergencje na oscylatorach (m.in. RSI, Stochastic Oscillator), każą przychylnym okiem spojrzeć na spółki technologiczne.
Marcin R. Kiepas