Po tak silnych spadkach rynek z reguły ma problem z powrotem na wyższe poziomy. Jest zatem dość prawdopodobne, że wymienione opory (przede wszystkim ten na 1348 pkt) będą stanowić poważne bariery podażowe dla ewentualnego odbicia.

Dzisiaj rynkowi powinno pomagać piątkowe zachowanie parkietu amerykańskiego. Sesja u nas kończyła się kiedy w USA indeksy notowały bardzo duże spadki (po publikowanych o 15:45 kiepskich danych dotyczących indeksu nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan). W trakcie dnia sytuacja w USA jednak diametralnie się zmieniła. Najbardziej spektakularny wzrost miał miejsce w przypadku Nasdaq Composite - indeks już na początku sesji znalazł się blisko wrześniowego minimum. W takiej sytuacji uruchomił się większy popyt i w rezultacie właściwie przez całą sesję można było tu obserwować tendencję wzrostową. Ostatecznie Nasdaq Composite zakończył sesję niewielkim wzrostem a DJIA minimalnym spadkiem. Na wykresach uformowały się świece z wysokimi dolnymi cieniami. Obroty na obu rynkach wzrosły, ale do imponujących (jak na dzień odwrotu) nie należały.

Na nasz rynek w trakcie weekendu istotne informacje nie napłynęły. France Telecom potwierdził jedynie, że zamierza skorzystać z opcji odkupienia od Skarbu Państwa pakietu 2,5% i jednej akcji TPSA. To żadne zaskoczenie i wpływ takich zapewnień na rynek będzie ograniczony. Dla rynku najistotniejsze będzie zachowanie sektora bankowego. Tutaj największa podaż chyba już przeszła, możliwe jest więc odbicie. Jego skala (ze względu na znaczną wyprzedaż w czwartek i piątek) nie powinna być jednak duża. WIG20 ma dzisiaj szansę na niewielki wzrost (intraday) - prawdopodobnie nie wyżej niż do 1333 pkt.