Po południu podaż zdecydowanie ustała, a dobre nastroje na świecie pozwoliły na pewne ograniczenie strat. Jednak nie udało się obronić wsparcia, co pozwala śmiało powiedzieć, że konsekwencje tego zdarzenia wykraczają dużo dalej, niż poza perspektywę kilku kolejnych dni. Jest to potwierdzenie zmiany na początku roku trendu na spadkowy, co zapowiada kontynuację i utrwalenie zniżek, ewentualnie ich przyspieszenie. To wyraz zwątpienia inwestorów w możliwość pojawienia się wyraźniejszego ożywienia gospodarczego przed końcem bieżącego roku.

W tle tych wydarzeń pozostaje nadal zła sytuacja na zagranicznych giełdach, której nie zmieniły dzisiejsze znaczące odbicia w Eurolandzie. Indeksy w USA zaczęły notowania w strefie pomiędzy wczorajszym zamknięciem a wczorajszym maksimum, więc nie wpływa to w najmniejszym stopniu na poprawę ich obrazu. Wciąż znajdują się bardzo blisko ważnych wsparć, choć nie można wykluczyć, że gdyby się okazało, że indeks nastrojów nie rozczaruje, to dojdzie dziś do kolejnego wzrostu. Jednak poważne opory są na razie bezpieczne i do chwili ich pokonania można zakładać, że kolejne zwyżki są jedynie odreagowaniem spadków. Z drugiej strony wsparcia są na tyle blisko, ze nie trzeba jakiegoś ogromnego spadku, by je pokonać. Gdyby się tak stało można spodziewać się dalszego pogorszenia nastrojów na naszym parkiecie.

W sumie brak jest powodów do optymizmu. Opór na WIG20 przesunął się z 1315 pkt. na około 1290 pkt. Najbliższym wsparciem jest połowa świecy z 3 stycznia, znajdująca się na wysokości 1254 pkt.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu