Po zamknięciu luki hossy z 4 stycznia poziom ten stanowi główną przeszkodę dla spadków.

Zwiększająca się amplituda wahań widoczna po wtorkowej świecy wysokiej fali oraz po położonych obok siebie białych i czarnych świecach jest w obecnym kontekście dość dobrym sygnałem, przynajmniej w porównaniu z jednoznacznym trendem spadkowym. Gorzej, że dynamika spadków stopniowo się zwiększa. Począwszy od drugiej połowy maja linie trendu spadkowego łączące kolejne lokalne szczyty opadają pod coraz większym kątem, tworząc coś w rodzaju hiperboli zniżkującej. Formacje tego typu mają to do siebie, że ich załamanie rzadko bywa sygnalizowane zmniejszeniem dynamiki trendu. Być może więc wspomniane zwiększenie amplitudy wahań zapowiada załamanie hiperboli i poważniejszą korektę w spadku.

Podobną wymowę ma wyzerowanie bazy. Od pewnego czasu indeks kontraktów spadał szybciej niż WIG20 i pierwszy przełamał styczniową lukę hossy. To, że obecnie prawidłowość ta została zakłócona, może świadczyć o zmianie psychicznego nastawienia inwestorów i zapowiadać lokalne przesilenie. Opisane tu pozytywne sygnały nie są zbyt wiarygodne i mają raczej charakter poszlak. Jeśli w ogóle coś zapowiadają, to raczej korektę w spadku, tyle że większą od niedawnych jednosesyjnych ząbków. Na dłuższą metę bardziej prawdopodobna wydaje się kontynuacja trendu spadkowego, prowadząca w skrajnym przypadku do testowania październikowego dołka.

Marcin Lachowski

BM BGŻ SA