W konsekwencji tego kontrakty amerykańskie w handlu porannym notują największe od września ubiegłego roku spadki. Znaczne zniżki mają też miejsce w całej Europie. W takiej sytuacji również i u nas doszło do wyraźnej przeceny. WIG20 na początku sesji zanotował olbrzymi spadek (o 4,4%), docierając do poziomu najniższego od początku roku. Największą podaż widać znowu w przypadku spółek, w których zaangażowanie inwestorów zagranicznych jest nadal dość wysokie (TPSA, PKN, Pekao). Dotychczasowy przebieg notowań zawiera jednak w sobie pewne elementy optymizmu. Rynek w ciągu pierwszych 30 minut odrobił blisko połowę dzisiejszego spadku. Od 10:30 można obserwować stabilizację indeksu na poziomie 1230 pkt (-2,6%). Rynek nie reaguje już na lokalne osłabienia w Europie. To dość pozytywny objaw. Co prawda nie było też pozytywnej reakcji na obniżkę stóp procentowych, ale przy tak fatalnej atmosferze w Europie chyba nikt tego nie oczekiwał. Dalszy przebieg notowań raczej nie przyniesie radykalnych zmian. Najistotniejsze dla przebiegu notowań w krótkim terminie będzie dzisiejsze zachowanie rynku amerykańskiego. Jeżeli notowania nie zakończą się tam dramatycznymi spadkami (nie większymi niż prognozują obecnie kontrakty), jutro na naszym rynku powinno dojść do wyraźniejszego wzrostu.
Dzisiaj znowu ciekawie zachowuje się Optimus - kurs mocno spada, ale jest już blisko dolnej linii miesięcznego kanału wzrostowego. Całkiem możliwe, że spadki zakończą się właśnie na poziomie tej linii a na następnych sesjach papier powróci do tendencji wzrostowej.