Efektem kolejnego księgowego skandalu był też spadek wartości USD do Euro do poziomu najniższego od 28 miesięcy.
WorldCom to kolejna firma, której audytorem był Arthur Andersen (oprócz niej były to Enron, Global Crossing, - już bankruci oraz Qwest Communications, której przygląda się SEC). Kolejna informacja podważająca wiarygodność spółek, przełożyła się na przebieg notowań. Do godziny 18 naszego czasu Dow Jones stracił 1,47% natomiast Nasdaq 1,31%. Na wszystkich światowych rynkach akcyjnych najmocniej traciły spółki telekomunikacyjne. Przede wszystkim były to akcje firm, które współpracowały z WorldCom jak Nortel Networks, czy też Siemens i Fujitsu. Spadki nie ominęły France Telecom (-8%). O kilkanaście procent potaniał Alcatel. Francuska spółka dostarczające wyposażenie dla firm telekomunikacyjnych poinformowała inwestorów, że w tym roku poniesie stratę operacyjną. Nieco mniej spadł Vivendi, który prowadzi wiele interesów w USA - inwestorzy przestraszyli się obniżenia wiarygodności finansowej francuskiej spółki medialnej.
Sektor finansowy i ubezpieczeniowy również nie oparł się środowej wyprzedaży. W ich przypadku rynek obawia się o wypłacalność. Najmocniej potaniała szwajcarska firma ubezpieczeniowa Zurich Financial (7,6%), głównie po tym jak agencja Moody's obniżyła jej ratting. Zdaniem analityków inwestorzy coraz bardziej tracą zaufanie do akcji i już przerzucają swoje środki na obligacje o wysokim ratingu oraz złoto. Londyński FT-SE stracił wczoraj 2,16%, CAC-40 1,73% natomiast DAX Xetra 2,15%.
Bessa dominowała także w Azji. Nikkei 225 stracił 4,02%, Hang Seng 2,39%. W Europie Środkowo - Wschodniej spadki najbardziej dotknęły inwestorów w Budapeszcie. BUX zniżkował o 4,16%, a jednym z liderów bessy była największa firma telekomunikacyjna na Węgrzech Matav (-6,66%). Moskiewski RTS spadł o 2,76%, Praski PX 50 o 2,83%.
Michał Śliwiński