Rynek odetchnął i już spokojnie (od połowy sesji) ruszył do góry. Pozytywny wpływ na notowania wywarły lepsze od oczekiwań dane makro - weryfikacja w górę tempa wzrostu PKB w pierwszym kwartale (z 5,6% do 6,1%) oraz spadek liczby nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych (z 398 tys. do 388 tys.). Notowania zakończyły się w pobliżu dziennych maksimów. Obroty zarówno na NYSE jak i na Nasdaq`u utrzymały się na bardzo wysokich poziomach (w grupie kilku największych wolumenów w tym roku). Na wykresach indeksów ukształtowały się optymistyczne w wymowie białe świece z dolnymi cieniami.
Zakończenie w USA raczej nie będzie miało znaczącego wpływu na nasz rynek. Wczoraj widać było, że duży kapitał nie jest zainteresowany w ciągnięciu rynku. Będzie raczej próbował odebrać akcje od krótkoterminowych spekulantów i inwestorów zagranicznych po cenach nieznacznie odbiegających od ostatnich minimów. Poza tym wczorajsza wyprzedaż na TPSA (w pierwszej fazie sesji) pokazuje, że ze strony zagranicy żadnego wsparcia nie będzie, istnieje natomiast niebezpieczeństwo uaktywnienia większej podaży w sytuacji gdyby kurs wzrósł "za mocno". W takim układzie nie jest zbyt prawdopodobne aby naszemu rynkowi udzielił się duży optymizm zagranicznych parkietów. Nie należy też raczej liczyć na ciągnięcie kursów w związku z końcem kwartału - wielu inwestorów wykorzystałoby to do "korzystnego" zamknięcia pozycji. Prawdopodobnie więc takiego nieracjonalnego wyciągania kursów nie będzie (wyjątkiem mogą być średnie i małe spółki). W sytuacji technicznej większych zmian nie ma. Wczoraj WIG20 zatrzymał się na dolnej linii wcześniejszego kanału spadkowego i tuż przed górnym ograniczeniem luki bessy (1257 pkt). Dzisiaj prawdopodobnie znowu będzie problem z pokonaniem tego oporu, chociaż powrót do kanału spadkowego jest możliwy. W perspektywie kilku sesji rynek ma jednak szansę na kontynuację odbicia do poziomu około 1278 pkt (dołki z ubiegłego tygodnia, krótkoterminowa linia trendu spadkowego i 38,2% zniesienia Fibonacciego).