Dane makro nie odbiegały znacząco od oczekiwań (lepszy od oczekiwań był indeks nastrojów konsumenckich) i nie miały większego wpływu na notowania. Sam przebieg notowań (osłabienie w końcówce sesji oraz bardzo wysokie obroty) pokazuje jednak, ze nastroje wciąż nie są zbyt dobre a wiara w trwalszą poprawę koniunktury jest niewielka.
Na pewno zakończenie w USA nie będzie impulsem do zakupów na naszym rynku. Cały ubiegły tydzień to dominacja strony podażowej. Prawdopodobnie i dzisiejsza sesja nie przyniesie w tym zakresie poważniejszych zmian. Większego wpływu nie będzie mieć niższy od oczekiwań deficyt obrotów bieżących za maj - już w trakcie piątkowego fiksingu zamknięcia widać było, że nie ma on żadnego znaczenia (może nawet zostać wykorzystany do zamknięcia pozycji w akcjach). Technicznie rynek wygląda bardzo słabo. W piątek na wykresie WIG20 utworzyła się kolejna wysoka czarna świeca. Indeks nie dotarł nawet do krótkoterminowej linii trendu spadkowego, ale odbił się już od dolnej linii wcześniejszego czteromiesięcznego kanału spadkowego. Najistotniejszym wsparciem dla indeksu jest obecnie połowa wysokości białej świecy z 18 grudnia - 1195 pkt. Ten poziom może być testowany już w trakcie dzisiejszej sesji. Jeżeli udałoby się go obronić i dodatkowo utrzymać (na zamknięciu) powyżej 1200 pkt, można by liczyć na zahamowanie spadków i nieco silniejsze odreagowanie w następnych dniach. W przeciwnym przypadku można obawiać się kontynuacji spadków do 1173 pkt (dołek z 14 grudnia).