Po przezwyciężeniu przez Giełdę problemów technicznych kontrakty utrzymywały się w pobliżu poziomu 1200 punktów i dopiero kolejna niekorzystna ocena TP S.A. przez zachodnich analityków oraz niepewność związana z decyzją o wyborze nowego ministra finansów sprowadziły kontrakt w szybkim tempie o kilkanaście punktów niżej.
Pomimo czwartkowego niepowodzenia byków bardzo możliwe, iż najbliższe dni przyniosą większe odbicie. Kontrakty znajdują się bardzo blisko wsparcia w obszarze 1151-1166 punktów wyznaczanego przez grudniowe minimum oraz 61,8-proc. zniesienia całej fali spadkowej zapoczątkowanej w październiku zeszłego roku. Najważniejszą barierą dla rozpędzonego misia jest główna linia trendu spadkowego (biorąca początek w marcu 2000 roku) na wykresie logarytmicznym, która znajduje się obecnie na poziomie 1130 punktów. Obecnie mamy do czynienia właśnie z ruchem powrotnym do tej linii i jej test zadecyduje o ewentualnym spadku w obszary trzycyfrowe.
Jedynym z argumentów przemawiających za większą korektą ostatnich spadków jest także poziom wyprzedania rynku. Wskaźnik RSI, analizując jego zachowanie od 1998 roku, na tak niskim poziomie jak obecnie znajdował się tylko cztery razy. W trzech z tych przypadków w krótkim terminie przynosiło to większy ruch w górę, a fala wzrostowa miała długość przynajmniej 230 punktów. Tylko we wrześniu 1998 roku mieliśmy do czynienia z dalszym spadkiem kontraktów, pomimo pozytywnych dywergencji na tym wskaźniku. Oczywiście analiza RSI nie powinna być wyznacznikiem strategii, ale powinno się ją mieć na uwadze.
Marcin Rams
BDM SA