Wszak kontrakt jest tylko ok. 30 pkt. ponad ostatnim minimum. Warto zauważyć, iż kolejne odbicia w czerwcu wynosiły właśnie mniej więcej tyle.
Jednocześnie nie można pominąć faktu, że przez cztery tygodnie kontrakty spadły o ponad 200 pkt., co rodzi naturalną chęć do realizacji zysków. I to mogliśmy obserwować w piątek, kiedy ubyło około 1000 pozycji. To sygnał, iż zwyżka dokonała się nie tyle siłami byków, a zamykających pozycje niedźwiedzi. Abstrahując od tego, ubiegłotygodniowa konsolidacja stanowi dobrą bazę pod mocniejsze odreagowanie zniżek, które mogłoby sięgnąć nawet 1250 pkt. Czy jednak do tego dojdzie? W zasadzie jedynym argumentem przemawiającym za takim scenariuszem jest obrona wsparcia na poziomie 1173 pkt., wyznaczanego przez grudniowy dołek, ale można wątpić, czy to wystarczy do wzrostu. Dlatego bardziej prawdopodobne jest to, że odbicie maksymalnie sięgnie poziomu 1228 pkt., gdzie znajduje się przełamane niedawno wsparcie w postaci szczytu z 18 grudnia. W takiej sytuacji średnioterminowi inwestorzy nie mieliby powodów do zamykania krótkich pozycji.
Interesujący jest przebieg wskaźników 15-min., gdzie RSI i MACD zarysowały już negatywne dywergencje, które zapowiadają szybkie pogorszenie koniunktury. Dobrze to spostrzeżenie koreluje z przebiegiem wykresu, gdzie ostatnie trzy sesje można traktować jako charakterystyczną dla kontynuacji spadków formację trójkąta zwyżkującego, z dolnym ograniczeniem przy 1180 i górnym przy 1210 pkt.
Krzysztof Stępień
PARKIET