Ekspansja w zakresie fuzji i przejęć jaka trwała w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych stwarzała możliwości ryzykownego księgowania. Amerykanie obawiają się, że przypadki Enronu i WorlComu (żeby wymienić te najbardziej spektakularne) nie są odosobnione i należy się spodziewać dalszych przykrych niespodzianek. Takie sektory jak: farmaceutyczny, użyteczności publicznej i telekomunikacyjny, uznawane są za najbardziej ryzykowne pod względem nieprawidłowości rachunkowych. Inwestorzy omijają je szerokim łukiem.

Nasdaq Composite po przełamaniu na początku lipca dołka wrześniowego nie przyspieszył spadków. Reakcja inwestorów była raczej spokojna i indeks zmierza ku poziomowi z września. Podobnie dzieje się na S&P 500. Niedźwiedzie zachowują się jakby nie wierzyły w dalszą możliwość drążenia portfeli byków. Wtorkowe przemówienie prezydenta Bush'a, który zapowiedział zaostrzenie regulacji prawnych w przypadku "białych kołnierzyków" dodatkowo stanowi czynnik powstrzymujący przed panicznymi wyprzedażami akcji. Rynki amerykańskie są wyprzedane, a wskaźniki nastroju (AAII Index, VIX czy Market Vane) sugerują dawno niewidziane pesymizm jaki dominuje wśród inwestorów. Wedle wskazań AAII na każdego byka przypadają 2 niedźwiedzie. Im gorzej tym lepiej - kontrarianie o tym pamiętają. W takim otoczeniu spodziewam się krótkoterminowych wzrostów, zwłaszcza na rynku technologicznym. Mają przed oczami ryzyko double dip trudno przyjmować, że będzie to coś trwałego (raczej kilkunastoprocentowy wzrost).

Nikkei 225 po serii spadków ponownie wyprzedził nastroje amerykańskie. Od osiągnięcia dna lokalnego pod koniec maja indeks ten zyskał już prawie 7%. Na ostatnich sesjach kupujący akcje przybrali najwyraźniej postawę wyczekującą i przyglądają się rozwojowi sytuacji w Ameryce.

Marcin T. Kuchciak

PARKIET