Rynki europejskie niemal całkowicie zignorowały wczorajszy spadek w USA (osłabienie w Europie miało miejsce tylko w pierwszych kilkudziesięciu minutach handlu) i po krótkich wahaniach przystąpiły do dyskontowania odbicia za oceanem. Naszemu rynkowi dodatkowo pomaga wczorajsza konferencja ministra Kołodki. Była co prawda dość ogólnikowa, ale na szczęście nie znalazły się w niej żadne "rewolucyjne" zmiany w stosunku do polityki poprzednika. Ponadto dzisiaj prezes NBP stwierdził, że wystąpienie ministra traktuje jako element dialogu. Takie wypowiedzi oddalają ryzyko konfliktu na linii RPP - rząd i w perspektywie najbliższych tygodni powinno mieć lekko pozytywny wpływ na rynek akcji. Zdecydowanie jednak większy wpływ będzie mieć rozwój koniunktury na rynkach zagranicznych. To najpoważniejszy element ryzyka w krótkim terminie. Bez trwalszej (kilkusesyjnej) poprawy na zachodzie kontynuacja odbicia na naszym rynku będzie niemożliwa. Obecnie jednak szanse na taką poprawę są duże (wynikają przede wszystkim z dużego wyprzedania rynku oraz znacznego pesymizmu wśród inwestorów).

Do końca dzisiejszej sesji prawdopodobnie już większych zmian nie będzie. Większego wpływu na fixing zamknięcia nie będą też najprawdopodobniej miały dane dotyczące dynamiki produkcji przemysłowej (publikowane o 16:00). Pozytywnym elementem byłoby zamknięcie przez WIG20 poniedziałkowej luki bessy, czyli wzrost powyżej 1170 pkt. W takiej sytuacji jutro możliwy byłby wzrost do krótkoterminowej linii trendu spadkowego - 1185 pkt.