Za takie uznać bowiem należy przebicie dna z 26 czerwca br. równoznaczne z powrotem do sekwencji coraz niższych dołków, czy też uformowanie na wykresie dziennym układu przypominającego kształtem flagę będącą formacją kontynuacji. Przesłanki te stanowią ważny element potwierdzający spadkowy kierunek trendu i ciągle nie pozwalają na obecnym etapie na większy optymizm.

W perspektywie kilku sesji możliwe jest jednak wzrostowe odbicie. Sugeruje je między innymi ostatnia świeca o białym korpusie i dość długich cieniach. Oznacza ona bowiem rozchwianie jakie nastąpiło na rynku, co po okresie wyraźnych spadków może dać pretekst dla odreagowania. Warto także zwrócić uwagę, że sytuacja taka ma miejsce w pobliżu jednego z silniejszych poziomów wsparcia znajdującego się na wysokości ok. 3780 pkt., które tworzą dna z września ub.r. W połączeniu z dużym wyprzedaniem rynku sygnalizowanym przez najszybsze oscylatory (np. Stochastic i CCI) jest to więc kolejny czynnik mogący zaktywizować stronę popytową i zwiększający prawdopodobieństwo zwyżki w najbliższych dniach.

Na obecnym etapie nie ma jednak wiarygodniejszych przesłanek przemawiającym za tym, by ewentualne odbicie traktować jako trwalszą zmianę kierunku trendu. Jest więc dość prawdopodobne, że w takim przypadku będziemy mieć do czynienia jedynie z ruchem korekcyjnym. Większego pola dla wzrostów nie pozostawiają bowiem położone stosunkowo blisko istotne bariery podażowe i najpierw DAX musi się z nimi uporać by liczyć na trwalszą poprawę koniunktury. Pierwszego z oporów można spodziewać się już na poziomie ok. 4100 pkt., gdzie położona jest dolna granica niewielkiej stabilizacji z końca czerwca i początku lipca. Niewykluczone, że z tym ograniczeniem byki będą w stanie się uporać, jednak znacznie silniejsze w tym zakresie będą linia trendu spadkowego z połowy maja br. biegnąca aktualnie na wysokości ok. 4400 pkt. oraz wierzchołek z 5 lipca na poziomie ok. 4480 pkt. Powyższy układ daje więc kilkunastoprocentowy potencjał dla zwyżki, ale dopiero po pokonaniu ostatnich z tych oporów można będzie mówić o poważniejszych przesłankach rosnącej siły rynku w krótkim okresie i wiarygodniejszych sygnałach kupna. Test tych barier pomimo sporej słabości byków wydaje się być w ich zasięgu, jednak sforsowanie to już zupełnie inna kwestia. Szanse przebicia w perspektywie najbliższych tygodni nie są duże i w tej sytuacji istnieje spore ryzyko, że w tym rejonie ruch wzrostowy się zakończy.

Podsumowując, ostatni okres na rynku to kolejne sygnały potwierdzające dominującą pozycję podaży na obecnym etapie. Nie ma ona jak na razie większych problemów z ciągnięciem rynku w dół, a takie przesłanki jak powrót do serii zniżkujących dołków, czy układ przypominający flagę optymizmem napawać nie mogą. Ciągle brak jest więc wiarygodniejszych symptomów sugerujących trwalsze odwrócenie obowiązującego trendu spadkowego, chociaż wzrostowe odreagowanie w perspektywie najbliższych sesji jest wysoce prawdopodobne. DAX dotarł bowiem do jednego z najsilniejszych poziomów wsparcia wyznaczonego przez dna z września ub.r., co w połączeniu z wyprzedaniem rynku może stanowić impuls dla aktywniejszego popytu. Próbę obrony obecnych poziomów sygnalizuje także świeca, która powstała na wykresie we wtorek (16.07). Duża skala przeceny pozwala oczekiwać dość dynamicznej reakcji, a w perspektywie najbliższych tygodni celem zwyżki mogą być nawet okolice ok. 4400- 4480 pkt. Waga znajdujących się tam barier podażowych nie daje jednak raczej zbytnich szans na sforsowanie i w tej sytuacji w dalszym ciągu wzrost należałoby klasyfikować jedynie jako korekcyjne odreagowanie.