Dane makro nie stanowiły istotnego wsparcia dla żadnej ze stron - liczba wniosków o zasiłki dla bezrobotnych była niższa od oczekiwań (najniższy poziom od końca 2000 roku), indeks wiodących wskaźników był zgodny z oczekiwaniami a indeks obrazujący koniunkturę w sektorze wytwórczym regionu Filadelfii był gorszy od oczekiwań. Po sesji znowu zalew wyników finansowych (wczoraj rezultaty ostatniego kwartału publikowała rekordowa liczba spółek - ponad 200). Z pozytywnych - Microsoft (zyska na akcję 43 centy zamiast oczekiwanych 42 centów), spółka poinformowała jednak, że wzrost sprzedaży w tym roku obrotowym będzie jednocyfrowy. Gorsze rezultaty przedstawił Vitesse Semiconductor. Indeks handlu posesyjnego (AHI) spadł o 0,3%.
Zakończenie w USA z pewnością nie wpłynie pozytywnie na nasz rynek. Nie powinno jednak spowodować też wyprzedaży. Po wczorajszej sesji widać, że duży kapitał wciąż czuwa i szuka okazji do zamknięcia pozycji. Nasz rynek nie cechuje się dużą płynnością - najłatwiej więc zamykać pozycje w sytuacji poprawy na zachodzie. Ta "oryginalność" rynku powoduje jednocześnie, że w sytuacji pogorszenia na zachodzie u nas sytuacja jest względnie lepsza. Tak może być i dzisiaj. Wczoraj zdyskontowaliśmy już spadki w USA i w Europie. Dzisiaj zatem podaż może się wstrzymać (trudno byłoby dzisiaj sprzedać większe pakiety nie doprowadzając do dużej przeceny). To oczywiście nie będzie oznaczać, że się wyczerpała - sprzedający będą jedynie czekać na kolejną okazję do oddania akcji (w sytuacji poprawy na zachodzie). Na wykresie WIG20 doszło wczoraj do uformowania najwyższej od 28 stycznia czarnej świecy. W styczniu na następnej sesji po takiej świecy otwarcie wypadło nieco niżej (blisko dziennego minimum), ale w trakcie sesji notowania nieco się poprawiły. Dzisiaj może być podobnie - podaż powinna odpuścić i rynek powinien zachować się względnie lepiej niż parkiety europejskie. Wsparciem dla WIG20 jest 1138 pkt, oporem - 1150 pkt.