Wprawdzie wsparcia w trendzie spadkowym nie są aż tak istotne, jak ewentualny powrót nad opory, ale łatwość, z jaką kontrakty przechodzą wszystkie bariery popytu pokazuje tylko siłę trendu. Wsparć na takim rynku nie ma co szukać, bo chyba jedynym istotnym jest październikowy dołek. Najważniejsze w trendzie spadkowym jest zachowanie rynku w czasie korekty i to właśnie ten etap trendu najwięcej nam o nim powie.
Na poniedziałkowej sesji pierwszym oporem stała się poranna mała luka bessy. Otwarcie mieliśmy 13 pkt. pod piątkowym zamknięciem i 3 pkt. poniżej ostatniego dołka fali spadkowej. Bykom nie udało się zakryć nawet tak małej luki, a co dopiero mówić o kolejnych oporach w okolicach wspomnianych 1155 pkt., gdzie przebiega teraz także średnia krocząca z 55 sesji. O górnym ograniczeniu kanału spadkowego nawet nie wspominam.
Dalsze zachowanie rynku zależy w głównej mierze od wydarzeń na światowych parkietach. Obecne prognozy przy tak rozchwianych rynkach stają się bardzo niebezpieczne. Ogromne wyprzedanie może w dowolnym momencie wykreować dość pokaźne odbicie, choć patrząc trzeźwym okiem na wycenę spółek i ich perspektywy, nie ma ku temu powodów. Sprężynka jest jednak dość mocno napięta, co także było widać na dzisiejszej sesji, gdy pod koniec notowań w ciągu kilku minut mieliśmy 13-punktowy rajd zainicjowany przez równie nerwowy początek sesji w USA. Jednak o długich pozycjach można rozmawiać dopiero przy teście dna bessy, lub porażce oporów i wyjściu nad średnią.
Marek Pryzmont
PARKIET