Na giełdach Eurolandu indeksy utrzymują zwyżki i zaczyna zaznaczać się stabilizacja na poziomie ok. 1,5% wyższym od ostatniego zamknięcia, co można wiązać z niepewnością, jak przebiegną dzisiejsze sesje w USA. Ciekawie wyglądają notowania węgierskiego BUX-a, który zaczął notowania prawie identycznie, jak my i również spadł wyraźnie poniżej poniedziałkowego zamknięcia. Teraz traci blisko 0,7%, a przypomnę, iż wczoraj spadł podobnie, jak my, o ok. 3%. Zresztą tych podobieństw jest więcej. Zwyżki rozpoczęte na jesieni ub.r. wyniosły oba rynki po około 50% w górę, teraz zabrały Węgrom ponad połowę z tego wzrostu, a nam już 2/3. Z tego wynika po pierwsze, że w regionie jesteśmy jednym z najsłabszych rynków, ale też tendencja spadkowa może zacząć przybierać nieco łagodniejszy, niż dotychczas, charakter w porównaniu z innymi giełdami Europy Środkowo-Wschodniej. Jednocześnie można zacząć obawiać się o to, że trwająca do tej pory względna siła emerging markets w porównaniu z rynkami dojrzałymi ulegnie załamaniu. Może to sygnalizować wczorajszy spadek brazylijskiego BOVESPA poniżej ubiegłorocznego dołka.

Wracając do naszego parkietu. Widać, że kluczowym poziomem dla przebiegu drugiej połowy sesji jest 1080 pkt. Im dłużej indeks się będzie ponad nim utrzymywał, tym większe są szanse, że dzień zakończymy zwyżką. Z drugiej strony kolejny spadek poniżej 1080 pkt. może przelać czarę goryczy i na nowo uaktywnić podaż, wywołując większy spadek.