Powodów do osłabienia krajowej waluty dostarczyła

wypowiedź głównego ekonomisty agencji ratingowej Fitch. W wywiadzie prasowym wyraził on bowiem swoje zaniepokojenie znaczącym wzrostem zadłużenia publicznego Polski. Reprezentant Fitch podkreślił, że kraje posiadające taką samą ocenę zdolności kredytowej jak Polska mogą się pochwalić znacznie niższym poziomem zadłużenia. Agencja obawia się, że w najbliższym czasie poziom długu w stosunku do PKB może przekroczyć 50%. Warto zauważyć, że również prezes NBP podkreślał ostatnio, że wzrost zadłużenia jest w ostatnim czasie zbyt szybki. NBP ocenia, że w 2002 r. dług publiczny powiększy się do blisko 50% PKB. W 2001 roku wyniósł on 42%. W związku z przedstawionymi przez ministra finansów projektami restrukturyzacji zadłużonych przedsiębiorstw, trudno jest oczekiwać, że uda mu się doprowadzić do znaczącego zmniejszenia wzrostu potrzeb pożyczkowych budżetu. Rzecz jasna ewentualne obniżenie oceny zdolności kredytowej Polski byłoby zdecydowanie niekorzystne dla wartości złotego.

Dzisiaj na międzynarodowym rynku walutowym notowania dolara względem euro ustabilizowały się w okolicach poziomu 0,9900. Bez większego wpływu dla wartości waluty europejskiej pozostały korzystne informacje o wielkości sprzedaży detalicznej we Włoszech oraz o inflacji we Francji. Publikacją, która może wywrzeć znaczący wpływ na zachowanie inwestorów będą jutrzejsze dane o indeksie nastrojów w niemieckim biznesie - IFO. Waluta amerykańska osłabiła się natomiast względem japońskiego jena, a notowania USD/JPY obniżyły się do 116,80 wobec 117,50 na początku sesji europejskiej. Jak dotychczas Bank Japonii nie podejmuje jednak interwencji na rynku walutowym mających na celu osłabienie jena.