Bardzo dobrze radzi sobie TP.S.A., kosztująca 11,05 zł, czyli blisko 3% więcej, niż w piątek na zamknięciu. To wszystko dzieje się przy silnie zwyżkujących indeksach w Eurolandzie, gdzie zyski wynoszą w granicach 3%.

Przebieg popołudniowej fazy notowań będzie chyba zależał od tego, czy do spadających banków przyłączą się inne duże papiery, czy też pojawi się wystarczający popyt, by ograniczyć straty na akcjach z sektora bankowego. Skala zniżki WIG20 z pierwszej godziny sesji wskazywałaby na ten pierwszy wariant, ale przy tak dużym stopniu emocjonalności zachowań inwestorów, jaki od pewnego czasu obserwujemy na rynkach akcji, próba przewidzenia rozwoju wypadków w krótkim terminie jest bardzo trudna. WIG20 spadł do poziomu z czwartkowego zamknięcia, równego piątkowemu otwarciu. Od tego miejsca odbił się i zyskał 9 pkt. Bez wątpienia spadek poniżej 1042 pkt. przesądzi o niekorzystnym dla posiadaczy akcji zakończeniu dzisiejszego dnia. Dopóki jednak to się nie stanie, nie odbierałbym bykom szans na odrobienie strat, czy ich ograniczenie.

Warto zwrócić uwagę na akcje BZ WBK, które od kilku dni stanowczo opierają się przecenie, a dziś zniżkują najmniej z banków i to przy minimalnym obrocie. Bank spadł do poziomu styczniowego szczytu i lutowego dołka blisko 55 zł, gdzie pojawił się spory popyt. Zważywszy, że dotychczasowe zniżki, nie zabrały jeszcze nawet 1/3 z wcześniejszych wzrostów, jest to z jednej strony oznaka siły papieru, ale z drugiej widzimy, że potencjał spadkowy pozostaje znaczny, jeśli wziąć pod uwagę straty innych banków.