Tam jeszcze nie mamy ostatecznej pewności, że korekta spadków się zakończyła, więc i nasze indeksy pozostawiają sobie możliwość zwyżek, gdyby tamte parkiety znów zaczęły rosnąć. Gdyby jednak realizował się pesymistyczny scenariusz, że kilkudniowe zwyżki rozpoczęte 24 lipca wyczerpały siły byków, to i my powrócimy do spadków.
WIG20 po osiągnięciu w trzeciej godzinie sesji poziomu 1059 pkt. powrócił do wysokości, gdzie wcześniej trwała konsolidacja, czyli do 1062 pkt. W sumie można jednak przyjąć, że od początku dnia pozostajemy w trendzie bocznym, co zresztą przypomina to, co dzieje się na parkietach Eurolandu. Tam też obserwujemy wyczekiwanie na strat notowań w USA. Kontrakty na Nasdaq są 9 pkt. na minusie, co zapowiada zniżkę na otwarciu. Dziś rynki amerykańskie będą dyskontować wartość wskaźnika OSM sektora usług za lipiec. Oczekuje się jego spadku do 55-56 pkt. z 57,2 pkt. miesiąc wcześniej. Inwestorzy są zapewne przygotowani na gorszy wynik. Można przypuszczać, że każda wartość wyraźnie powyżej 50 pkt. (oddziela ona rozwój sektora od recesji) zostanie przyjęta bez większych emocji. Wynik lepszy od oczekiwań może dać wzrosty. Gdyby jednak stało się tak, że wskaźnik będzie mniejszy od 50 pkt. będziemy mieć kolejny sygnał powrotu recesji do amerykańskiej gospodarki i w ślad za tym dalsze zniżki indeksów.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu