w połowie poprzedniego tygodnia zapał byków skończył się w okolicach poziomu ok. 8740 pkt., gdzie znajduje się 38.2% zniesienia spadków z II połowy marca br. Biorąc pod uwagę, iż jest to dopiero pierwszy z ważniejszych oporów nie wróży to najlepiej możliwości większego odwrócenia trendu w krótkim okresie. Podobną wymowę mają także trzy ostatnie czarne świece, których wielkość podkreśla wciąż dużą determinację podaży nie pozwalającą na większy optymizm.
Obecnie Dow Jones dotarł w okolice 61.8% zniesienia ostatniego ruchu wzrostowego na wysokości ok. 8000 pkt., co może sprowokować próbę odreagowania przeceny w perspektywie najbliższych kilku sesji. W większy optymizm trudno jednak z tego powodu popadać, gdyż jak na razie większość z sygnałów przemawia za tym, że ewentualny wzrost będzie miał ograniczony zasięg.
Wystarczy tu bowiem rzut oka na zachowanie wielu wskaźników technicznych, by przekonać się o słabnięciu rynku. Sygnał sprzedaży dał Stochastic, który spada na tyle zdecydowanie, że jest już bliski osiągnięcia strefy wyprzedania. Wyraźny zwrot wykonał także CCI, który też kieruje się w stronę linii wyprzedania. Niekorzystnie wygląda ROC, który po krótkim pobycie w obszarze dodatnim zmienił kierunek ruchu i bez zbytnich problemów przebił z góry linię neutralną. W tym gronie najlepiej prezentuje się jeszcze MACD pozostający w dalszym ciągu powyżej swej średniej. Nie jest to jednak zbytnie pocieszenie biorąc pod uwagę ogólną sytuację, tym bardziej że również ten indykator rozpoczął spadki, co w najbliższym czasie może przynieść test linii sygnału.
Pomimo szans na ewentualne odbicie wielu powodów do optymizmu więc nie ma i jest raczej mało prawdopodobne, by w perspektywie najbliższych tygodni doszło do trwalszej poprawy koniunktury. Dla zmiany niekorzystnego obrazu Dow Jones`a nie wystarczy sforsowanie wspomnianej granicy 8740 pkt. Dopiero bowiem wybicie i to zdecydowane ponad linię trendu spadkowego z II połowy maja br. może przynieść wiarygodniejsze oznaki rosnącej siły byków i zapowiadać wyraźniejszą zwyżkę w krótkim okresie. Granica ta biegnąca aktualnie na wysokości ok. 8860 pkt. dość dobrze wyznaczała jednak jak dotąd zasięg ruchów wzrostowych i nie wydaje się by byki były w stanie wkrótce się z nią uporać. Przemawia za tym również fakt, że ostatnio pomimo dość gwałtownego odreagowania popyt nie zdołał nawet doprowadzić do zdecydowanego ataku.
Podsumowując można więc powiedzieć, że wyraźna przewaga podaży jaka zarysowała się na rynku w ostatnim czasie postawiła pod znakiem zapytania trwalszą poprawę krótkoterminowej sytuacji Dow Jones`a. Za sprawą bliskości jednego z potencjalnych poziomów wsparcia najbliższe dni powinny wprawdzie przynieść kolejne wzrostowe odbicie, ale na tej podstawie trudno raczej poszukiwać powodów dla większej poprawy koniunktury. Jest dość prawdopodobne, że ewentualne odreagowanie będzie mieć ograniczony zasięg i nawet w bardziej optymistycznym podejściu można w perspektywie kilkunastu sesji liczyć co najwyżej na test oporów zlokalizowanych obecnie w strefie ok. 8740-8860 pkt. Pokonanie tych istotnych barier otworzyłoby wprawdzie drogę dla wyraźniejszej zwyżki, ale w krótkim okresie wydaje się to raczej mało prawdopodobne. Po ostatniej przecenie wzrosła natomiast groźba realizacji scenariusza zakładającego powrót indeksu w okolice ostatnich dołków, czyli w rejon ok. 7700 pkt. i niewykluczone, że po przejściowym wzroście właśnie te poziomy będą w najbliższym czasie celem spadków.