Męczące są ostatnio te popołudniowe konsolidacje. Praktycznie tylko pierwsze
2 godziny sesji to jakikolwiek przyzwoity handel i zmienność, a później
rynki stają jak zaczarowane i idziemy w bok. O otwarciu decyduje głównie
nastrój na światowych giełdach, ale jak pokazał dzisiejszy dzień wzrost nie
zawsze równa się optymizmowi. Wczorajszy wzrost w USA zaprowadził indeksy